Dobra, jeśli to wszystko wyda się bezładne, to... Widocznie nie może być inaczej w chwili obecnej. Ale chce się z wami podzielić, wylać coś z siebie, bo..
A cholera.
Biały sufit.
Wisi sobie nade mną ponuro. Był pierwszym co zobaczyłem. Nadal mi się śni, i kiedy się budzę mam nadzieję że będę mógł przekręcić głowę w bok, by on ni patrzył na mnie. Nie tak jak pierwszego dnia, kiedy otworzyłem oczy w szpitalu. Kiedy słyszałem tylko maszyny, i szept mojego ciała. Każda zmaltretowaną komórkę, ścięgna, stawy, krążące po żyłach zaklęcia leczące, i ciszę tam gdzie pływ mojego życia nie dochodził. A powinien.
Prawie umarłem.
Fuck.
Żałuje momentami swojego opanowania Życia. Czułem i nadal czuję wszystko co jest ze mną nie w porządku. Wiem dokładnie, za dokładnie, co i jak stało się mojemu ciału. Jak blisko było. Co się naprawia a co nie. Może Neo to zrozumie, nie wiem. Shit. Oblivion is bliss, błogosławiona niewiedza...
Przewala mi się ostatnio całe życie przed oczami. To małą literą, nie Arcanum tylko moje własne. Nie jest to trudne przy mojej popieprzonej pamięci, serio. Gorzej z wnioskami. Nie mogę sobie spędzić z głowy wizji mojej rodziny, jakiegoś strażnika mówiącego matce bzdety o wypadku samochodowym czy na żaglach.. Kminię o tym wszystkim co bym spieprzył, tych których bym zranił, jakbym wtedy zszedł. Ale najbardziej dosuwa po zwojach widok, kiedy ciemnieje mi wszystko przed oczami, a paszcza pełna kłów przed mną zamienia się w zmasakrowaną twarz młodej laski. Albo mi się wydaje. Tu nawet moja mózgownica, pamięć, mgli. Jedno jest pewne.
Zabiłem dziewczynę.
Człowieka. Toczyła pianę z pyska, miała trzysta kilo wzwyż, zasuwała jak w szale. Jednak pod futrem to nadal był człowiek. Kolumna pierdoli. Może my też podpadliśmy by pod ich definicję potworów? Każdy mag ma arsenał pod ręką. Teraz widzę to lepiej, pistolet Gońca to nic. Na broń palną trzeba przynajmniej zezwolenia, certyfikatu że wiesz jak się nią posługiwać. Są obostrzenia. A Arcana... Może i Konsylium wydaje papiery, ale czy naprawdę nauczy i wskaże jak tym się bezpiecznie samemu ze sobą obchodzić? Wątpię. Nie wiem.
Gdyby nie Arcana, nie zabił bym tej dziewczyny. Pewnie też byłbym trupem. Może wy byście też byli. Przewaliłem przez głowę tonę scenariuszy, tam gdzie ja popełniłem błędy czy ktoś inny mógł, i... Nieważne. Stało się co się stało. Walczyłem by obronić was, potem już o własne przeżycie, jechałem pod koniec na instynkcie i naprawdę... Naprawdę przeraża mnie że nie wiem czy bym to raz jeszcze zrobił czy nie. Zabił w samoobronie , swojej czy czyjejś. Ja... Nigdy jeszcze o czymś takim nie myślałem. Nie musiałem.
Alex miała rację że coraz więcej przydarza jej się uszkodzeń. Wcześniej najgorsze czym dostałem, to oberwanie bomem i parę szwów. Teraz mamy większe możliwości, o których jeszcze nawet nie śnimy, nie wyobrażamy w pełni. Wiem co mówię, od dłuższego czasu badam granice moich możliwości. I przekraczam je. Niedługo wszyscy będziemy mieli różne, naprawdę potężne Arcana. Przy których obecne to pikuś. I nadal tylko nasz ludzki osąd. Nieprzyzwyczajony, niedostosowany. Siedmiolatki z przyciskami od bomb. Szaleństwo.
A im dalej w las, tym więcej mocy. Od niedawna, dosłownie paru dni przed wypadkiem, mam możliwości które można by wedle uczelnianej rozpiski nazwać Uczniowskimi. Pewnie przez ostatnie już to wykminiliście. Wytrenowałem je sam, nie polecam. To co się przede mną otworzyło, potrafiło zachłysnąć. Dosłownie.
Moc otwiera nam oczy na świat. Zaczynamy jej używać jak trzeciej ręki, zapomnianej od urodzenia. Coraz łatwiej i silniej. Czy jest możliwe opamiętanie, zluzowanie? Ścigają nas nadal wierd thingz, dziwne wydarzenia, ale czy radzimy sobie z nimi lepiej? Całe życie poszukiwałem wrażeń, zasuwałem dragi nie z uzależnień, ale by doświadczyć czegoś nowego. Inaczej niedostępnego. Świeżego. Pewnie dlatego też nigdy nie wpadłem w żaden na stałe, kokę czy cuś...
Może się oszukuję, i to że od dawna nic nie wziąłem nie wiąże się z odwykiem przez pasażera i silną wolą. Może nie potrzebuje dragów bo mam silniejszy, ostrzejszy, na wyciągnięcie ręki.
Magię.
Ile w tym co robimy mocą pilnej potrzeby, ile zachciewajki, ile uzależnienia? Nie jestem w stanie wrócić do starego postrzegania świata. I wy też , tak myślę. Za dużo cudów, ale w cholerę też strachów. Płynę przez ten szpital, ale sam jeszcze sobie nie odpowiedziałem czym jest dla mnie magia.
Poza oczywistym, że jest Mną. Nieodłączną już częścią.
I mogę nią zabić.
A kurewsko nie chcę.
Choć...
Cholera wie...
Nie ma sufitu naszych możliwości.
Innego niż śmierć.
JJ.
Zrobiłeś co musiałeś, JJ. Sekunda więcej, i ten wilkołak rozszarpałby ciebie i nas na strzępy. To było jedyne wyjście z sytuacji. Działałeś pod wpływem strachu i adrenaliny, a mimo to instynktownie podjąłeś decyzję by stanąć w naszej obronie - teraz możemy być pewni, że jesteśmy bezpieczni, gdy chronisz nasze plecy. Jak tylko wyjdziesz ze szpitala, zabieram cię na piwo.
OdpowiedzUsuńJJ mówisz bardzo dużo prawdy i jedną głupotę.
OdpowiedzUsuńMożesz tego nie traktować tak jak ja, może masz więcej sumienia. Nikt z was może tego nie traktować jak ja. Nie zabiłeś dziewczyny, nie zabiłeś człowieka. Starałeś się ratować ludzi.
Zabiłeś istotę która jest częścią prawdziwego świata ale nie była człowiekiem. Była potworem i była drapieżnikiem który zabije wszystko bez zahamowania nie zależnie czy będzie to człowiek czy nie. To kim jesteś daje Ci szanse pisania swojego przeznaczenia samemu. Jesteś człowiekiem mimo, że jesteś magiem.
Reszta istot nawet jeśli mogła urodzić się ludźmi stała się czymś innym. I ma zapisane już swoje przeznaczenie i będzie postępować zgodnie z tym przeznaczeniem.
Naszym problemem jest to, że ktoś próbuje nam napisać nasze przeznaczenie bo coś wie o nas czego my jeszcze nie wiemy.
Musimy dojść do tego sami bo żaden mag ani inna istota z prawdziwego świata nam tego nie powie. A oglądanie skromnych pogrzebów załatwianych przez magów nie interesuje mnie.
Postaram się podjechać do tego czasu staraj się nikogo nie pobić.