Właściwie, nie wiem jak zacząć.
Przedewszystkim zależy mi, abymy podjęli decyzję co do następnych kroków.
- NEO organizuje akta kościelne.
- rozmawialiśmy z "Niskim", wyraźnie widać, że podczas rozmowy kłamał i omijał temat znajomych babci Meri. Wiemy, że nie oddał wszystkich pamiątek do Muzeum Powstania, jak twierdzi. Wiemy także, że ostatnio ktoś go odwiedzał i wypytywał o ten bądź zbliżony temat.
- mamy namiary na innych żyjących członków Parasola.
- wiemy, że jeden z członków Parasola "istniejący", najprawdopodobniej jest wampirem, albo po prostu nie lubi rozmawiać z żywymi (może uda się czegoś dowiedzeić przez Marysię).
- mamy conajmniej 2 członków ekipy, którzy nie widnieją na zdjęciach.
- zaistniała dziwna dziura, nieścisłość w życiu babci Meri zaraz po wojnie. Kilka lat wyjętych. Przypuszczamy, że mogła mieć jeszcze jedno dziecko urodzone w tym okresie.
Co możemy próbowac zrobić:
a. włamać się i przeszukać mieszkanie "Niskiego" podczas jego nieobecności (osobiście wolała bym uniknąć podobnych działań, nie uważam by było to na chwilę obecną niezbędne i jedyne rozwiązanie).
b. porozmawiać z pozostałymi żyjącymi członkami batalionu, byc może od nich uda się uzyskać więcej informacji, co może pozwolić na ponowną konfrontację z "Niskim".
c. Podszyć się pod jednego ze znajomych z Parasola - telefonicznie (Goniec, JJ)
- osobiście (Aleks)
Jest to jednak dość ryzykowne jeżeli zejdzie na tematy bardziej osobiste, nie za bardzo potrafimy improwizować, i nie posiadamy przesadnych zdolności aktorskich. Istnieje jeszcze ryzyko, że coś pójdzie bardzo nie tak, i uaktywni się czyjś nimbus. Staruszek może oszaleć.
d. Podszyć się pod znajomego, o którym nie chce mówić, w nadziei, że wypowie jego imię. Istnieje ryzyko (poza tym wymienionym w punkcie powyżej), że staruszek dostanie zawału i zejdzie.
Pewnie coś pominęłam, więc jak ktoś chce niech uzupełni.
Przyznam, że najbardziej zależy mi na pomysłach jak to dalej poprowadzić. Wypowiadajcie się więc.
Aleks.
Zupełnie zapomniałam.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie, powinniśmy zebrać więcej informacji, czyli punkt b. Może Neo uda się uzyskać akta kościelne w niedługim czasie, co może nieco rozjaśnić nam obraz i skierować do zadawania bardziej konkretnych pytań.
Istnieje szansa, że ludzie/nieludzie z którymi będziemy rozmawiać, widząc, że zabrnęliśmy już dość głęboko, uznają, że nie ma sensu tego przed nami ukrywać. Istnieje też szansa, że postanowią nas zabić, bo wiemy za dużo (w co wątpie).
Aleks.
Dzięki jeszcze raz za pomoc. Możnaby jeszcze tak neutralnie póść do muzeum i znaleśc jakieś materiay ale raczej jak tam jest jakaś tajemnica to w muzeum sie niczego nie dowiemy. Ale też jestem zdania, że księgi parafialne mogą troche na wszystko rzucić światła, bo jeżeli nikt nie zacierał magicznie śladów to chyba to dziecko powinno tam być?
OdpowiedzUsuńJa nie mam nic przeciwko bardziej inwazyjnym metodom pozyskiwania informacji. Daję Meri wolną rękę, oferuję swoją pomoc i jestem przekonany, że to ona najlepiej może ocenić, jak daleko możemy się posunąć, by zdobyć informacje które są nam potrzebne. Tylko Meri jest w stanie określić jak bardzo jest to ważne.
OdpowiedzUsuńChyba opcja c) jest najlepsza.
Nie wiem, czy b) już nie wyczerpaliśmy?
Nie chciała bym, żebyśmy popełnili poważny błąd narażając czyjeś zdrowie i życie. Bo tak jest łatwiej.
OdpowiedzUsuńNie sądzę, żebysmy wykorzystali wszelkie możliwości zdobycia informacji. Nie rozmawialiśmy jeszcze z innymi członkami tej grupy.
Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, że ktoś przychodzi do mojej babci chcąc wyciągnąć od niej informacje na temat dziadka i doprowadza ją, swoim niefrasobliwym zachowaniem, do śmierci.
Czym ten osiemdziesięcioletni powstaniec zasłużył na podobne traktowanie, już przeszedł w życiu swoje i nie widzę sensu w niepotrzebnym sięganiu po drastyczne środki.
Przemyślałam to, ochłonęłam, na pewno pomogła mi w tym demonstracja diabelskiej natury.
Aleks