1. Konsultowałem z Grabarzem i Lewinem przypadek Anny, rozmawiałem z nimi na temat kradzieży duszy (ponieważ dywinacja Kliszy wskazywała, że to właśnie się stało Annie) i tego co mogło za to odpowiadać - od magów (dowolny Uczeń Śmierci) przez wampiry po istoty z Cienia. Dowiedzieliśmy się mniej więcej jak może to wyglądać - że zwykle jest to dłuższy rytuał a ofiara jest w jakiś sposób obezwładniona.
2. Pojawiliśmy się w szpitalu na Sobieskiego. Okazało się, że Anną opiekuje się dr Malinowski, który jest magiem apostatą. Okazało się, że ma reputację dobrego lekarza z dużym współczynnikiem wyzdrowień, jednak nie jest w stanie pomóc Annie. Ma oddział z osobami nieuleczalnymi (12 osób) które posiadają uszkodzone dusze i dlatego z przyczyn medycznych musiał je oddzielić od ciała. Z czego 5 osób wcześniej miało czarne różyczki, jedna z nich już zmarła. Wszyscy naznaczeni różą zdaniem Malinowskiego nie mają szans na uleczenie, ich dusze są trwale wypaczone, a szaleństwo przelewa się na umysł. Malinowski powiedział nam, że był w Oneiros osoby z czarną różą i że cały Oneiros jest wypaczony szaleństwem, i to szaleństwo jest prawdopodobnie zaraźliwe dla otoczenia. Dostaliśmy od Malinowskiego akta medyczne (niemagiczne) wszystkich 5-ciu osób.
3. Wyszliśmy stamtąd i Aleks powiedziała, że nie ufa Malinowskiemu, ponieważ zachowuje się jak hitlerowski naukowiec który przejmuje się tylko wynikami badań a chorych traktuje przedmiotowo. Postanowiliśmy podzielić się obawami z innym specjalistą, czyli Lewinem. Lewin zasugerował, że niektóre środki niekonwencjonalne środki mogą być konieczne dla dobra pacjentów, że czasem rzeczy uznawane za "konwencjonalne" wcale nie działają, i że czasem trzeba próbować takich rzeczy by dokonać przełomu w nauce (wspominał coś m.in. o tym, że oddzielenie duszy od ciała w celach medycznych to nie to samo co kradzież, niezgodna z Mądrością). Powiedział, że informowanie konsylium jest niepotrzebne, ale sam z chęcią przyjrzy się badaniom Malinowskiego (nie wiedział wcześniej, że M. jest Przebudzonym, ale słyszał o jego osiągnięciach) i obiecał, że go odwiedzi na dniach.
4. Postanowiliśmy przeprowadzić własne śledztwo w sprawie tego, jak dokładnie wyglądał moment w którym Anna oszalała. Według zeznań świadków którzy wezwali pogotowie, zachowywała się dziwnie, mówiła dziwne rzeczy, szła niepewnym, "tanecznym krokiem". Pojechaliśmy do parku w którym się to stało. Klisza użył postkognicji do zbadania przeszłości. Zobaczył Annę idącą parkiem, już oszalałą - zachowywała się tak jak opisali świadkowie, bełkotała coś niezrozumiale, miała taneczny krok, szła tylko w kurtce narzuconej na koszulę nocną. Zatrzymała się, spojrzała na księżyc i dziwnym głosem powiedziała "minął rok i jeden dzień". Aleks próbowała tropić też ślady Anny za pomocą Przestrzeni. Tym sposobem trafiliśmy na uschniętą, czarną różę z jakąś nutką przeznaczenia (mam ją bezpiecznie zapakowaną). Klisza znów użył postkognicji i zobaczył jak Anna idzie jakby w transie czy lunatykując, zauważa różę, i z jakby taką radością podnosi, wącha i wyrzuca, i od tego momentu jest już szalona. Klisza zasugerował, że sama róża nie jest magiczna ale raczej symbolem czegoś. Niestety nasz przyjaciel nie ma dość umiejętności na dzień dzisiejszy by prześledzić na tyle długi okres czasu by wyłapać osobę/istotę która podłożyła różę (pojawiła się teoria, że róża mogła się tam po prostu "pojawić").
4. Aleks jeszcze tej samej nocy sięgnęła po profetyczne sny by mi pomóc - nie wiem dokładnie jakie pytanie zadała w śnie, chyba "co się wydarzyło rok i jeden dzień temu" możesz Aleks to uzupełnić? Diabeł z jej snów ostrzegł ją, że wizja którą zobaczy może być dla niej niebezpieczna. Aleks zaakceptowała ryzyko i zobaczyła ubranego na czarno dżentelmena z czarną różą który wypacza sny Anny. Aleks powiedziała, że miała wrażenie, jakby i jej sny zostały tą wizją jakoś naznaczone. Zaczęliśmy się zastanawiać kim jest ten dżentelmen, pojawiły się sugestie, że to może Fae a Anna trafiła do Arkadii i została Odmieńcem - zastanawialiśmy się czy poprosić Katarzynę by się jej przyjrzała, nawet zasugerowałem, że można by spróbować wejść do snów Katarzyny by zobaczyć, czy też są "dziwne" ale na razie nic nie zrobiliśmy w tym kierunku.
5. Dostałem już w nocy SMS-a od Lewina, że jest postęp w sprawie Anny. Nie mogłem się do niego dodzwonić a SMS był ze zwykłego telefonu, więc nabrałem podejrzeń. Poprosiłem Aleks by pogadała z Lokim a on powiedział, że wezwie Strzały. My tym czasem pojechaliśmy na miejsce (w sumie z premedytacją by zdążyć przed Strzałami).
6. Dozorca nas wpuścił mówiąc, że Lewin tu jest, co trochę uśpiło moją czujność. Po drodze do gabinetu Malinowskiego (okazało się, że nie ma go przy Annie) trafiliśmy na jakiegoś dziwnego staruszka, jakby opętanego, który dał nam trzy skalpele i kazał się spieszyć. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, ale poszliśmy dalej - na oddział zamknięty.
7. W gabinecie Malinowskiego zobaczyliśmy Malinowskiego i Lewina, badającego słoje z duszami (a przynajmniej tak nam się zdawało). Aleks próbowała nas ostrzec telepatycznie, że coś jest nie tak - Klisza zareagował bardzo szybko (chyba zrobił coś z czasem, miałem wrażenie deja vu - Klisza?) i strzelił zaczajonego pielęgniarza prosto w nos, ale ja wpadłem prosto w ręce drugiego draba. Walka była bardzo szybka i w sumie nie mam za bardzo jak ją streścić, bo zostałem wyłączony z akcji czarami Malinowskiego (użył na mnie jakiegoś zaklęcia z Śmierci tłumiącego życie, nic śmiertelnego, przynajmniej tak powiedziały Strzały). Klisza "ocucił" mnie łamiąc mi żebra w dość nieudolnej, ale pełnej zaangażowania próbie reanimacji (musimy zrobić te warsztaty pierwszej pomocy, mówię wam). Malinowski leżał z gardłem poderżniętym skalpelem, a pielęgniarze okazały się być "wydmuszkami" sterowanymi przez martwego już maga. Na miejscu były już też Strzały i Cyncynat, wezwani przez Aleks i Kliszę.
8. Okazało się, że Malinowski był liczem Tremere, magiem pożerającym dusze innych magów i śmiertelników, w dodatku mistrzem Śmierci. Gdy dotarliśmy na miejsce Lewin był już martwy - a jego dusza pożarta przez Malinowskiego. Zdaniem Cyncynata, psycholog przypłacił życiem swoją ciekawość i pewność siebie. Skalpel, którym został zabity Malinowski (chyba przez Kliszę, ale sam nie wiem) i pozostałe dwa skalpele których nie użyliśmy, były zaklęte bardzo potężnym zaklęciem Przeznaczenia, sprowadzającym zgubę na wybrany cel (w tym przypadku - Malinowskiego) stąd prawdopodobnie tak spektakularna śmierć. Oprócz tego na miejscu była jakaś anomalia czasu, nie wiadomo przez co wywołana, może też przez skalpele. Razem z Kliszą podejrzewamy, że za tymi skalpelami stoi Ananke.
9. Jak się okazało, Malinowski nikogo nie ratował, tylko budował sobie fałszywą reputację kradnąc ludziom dusze, i je zwracając po jakimś czasie, albo pozwalając by skorupy były opętywane przez różne istoty. Prowadził też pewnie inne eksperymenty, i oczywiście spora kolekcja dusz u niego w sanctum stanowiła "spiżarnię". Natomiast nie oszukał nas co do duszy Anny i reszty osób z czarnymi różyczkami (Strzały to potwierdziły) -faktycznie są one poważnie uszkodzone czy też wypaczone i na razie nie zostały im zwrócone z powrotem. Bardzo możliwe, że z czasem uda się dowiedzieć co im dolega, ja sam z pewnością postaram się dalej prowadzić śledztwo. Notatki Malinowskiego zostały zabrane przez Strzały i trafią do censorium, może będziemy mieli dostęp do tej części które dotyczą Anny i czarnej róży.
10. Pozytywne ww tej całej historii jest to, że licze Tremere to parszywe kreatury powszechnie znienawidzone przez Przebudzonych i nasze pokonanie Malinowskiego z pewnością poprawi reputację całej Czarnej Owcy. Plus usunęliśmy poważny problem na drodze do wyleczenia Anny, która teraz trafiła pod opiekę specjalistów z Akademii i może uda się znaleźć dla niej jakiś ratunek. Nie mówiąc już o innych ludziach którzy dzięki nam odzyskali dusze, i całej reszcie którzy mogli stać się ofiarami Malinowskiego (Cyncynat wspominał, że licze pożerają dusze by przedłużyć swoje istnienie, możliwe, że Malinowski parał się tym procederem w ukryciu od lat).
Ad.4.
OdpowiedzUsuńCo wydarzyło się ważnego w życiu Anny "rok i jeden dzień temu" (tutaj podałam datę licząc wstecz od dnia wybuchu choroby,jej szaleństwa).
Ad.7.
Zupełnie nie wiem co się wtedy stało. Stał przede mną i nagle z jego szyi wyleciało morze krwi. Klisza masz jakieś przypuszczenia.
W całej sytuacji przeraziziły mnie 3 rzeczy:
- trzy puste słoje na duszę,
- gotowość, by zabić, czułam jak wysysa ze mnie życie.
- niebezpiecznych istot, o których istnieniu nie mamy prawa nawet przypuszczać może być dużo więcej.
Sprawdziła bym swoją drogą, czy któryś z jego byłych pacjentów, "cudownie ozdrowionych", nie zginął przypadkiem uprzedniej nocy, w chwili śmierci maga. Może to też były już tylko wydmuszki służące tylko jemu znanym celom?
Dziwnie, jak pewnie wszyscy, czuję się po śmierci Lewina. Chyba do mnie to jeszcze nie dotarło. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że jakoś uda mu się pomóc, że to tylko stan przejściowy, tak jak u Gońca.
@Klisza. Dziękuję, że go reanimowałeś, ja nie wiedziałam jak, nie wiedziałam co robić.
Aleks.
Zabiłem go.
OdpowiedzUsuńAnna jest odmieńcem na 99%
Nie mam ochoty na razie gadać o tym.