piątek, 27 maja 2011

Wykup Sanctum

Goniec nie neguje Twojego zapału w sprawy związane z Sanctum ale musisz zacząć myśleć przy tym co robisz.
1. Chcesz malować sprayem po budynku.
2. Chcesz wykupić kawałek budynku w zamian za "wieczne" opiekowanie się tą ulicą.

Zastanów się nad tym jakie skrajności pokazujesz w ten sposób i czy zdajesz sobie sprawę co oznacza słowo "wieczny".

Chciałem kupić ten budynek poszedłem do właściciela zapytałem go, ale nie dostałem satysfakcjonującej odpowiedzi bo powiedział, że nie jestem kupcem a fotografem. Zbiło mnie to z tropu. Miałem wcześniej ciężkie chwile. JJ jak sam powiedziałeś moje nazwisko mogłoby coś zmienić. Pewnie tak.

Chcę tam się udać i porozmawiać z tym właścicielem jeszcze raz. Zanim coś się zjebie. Możemy pójść do cwaniaczka. Jeśli Goniec jest pewien tego co chce zrobić.
Tak czy siak Mamy grupę która chce kupić mieszkanie albo cały budynek. Mamy dwóch chętnych Szefuncia i Eleganciki, tylko pytanie kto jest Pacjentem do golenia(Kup pan cegłę za 100 złotych brzmiąca Kup pan mieszkanie na przedmieściach z widokiem na wysypisko śmieci po 9,9 tys. zł za metr bo za rok podobne będzie już po 12,9)
Mamy Kleche i mamy Papugę, mamy Panienkę z dobrego domu. I to ta grupa jest tu po to żeby dobić targu z właścicielem, albo naszym "handlarzem".
Możemy zacząć próbować również działać w sposób taki, że chodzą słuchy, że właściciele chcą sprzedawać obcemu kapitałowi zabytki kultury i zrobić sprzeciw przeciw wyprzedawaniu Warszawy obcemu kapitałowi. Jest spora grupa, która pewnie podchwyci ten temat.
Kwestia jak to załatwimy.

10 komentarzy:

  1. Z tego co ja zrozumiałem, to właściciel nie był w stanie ci sprzedać tego domu. Nie był wystarczająco mocny. Cwaniaczek, archetyp już tak. I to za cenę mniejszą ale z jakimś haczykiem.
    Powiedział przecież, że jeżeli chcemy drogą oficjalną kupować to u Burmistrza. Ale tam będzie dużo drożej.

    Więc jedyne wytłumaczenie, czemu właściciel nie chciał zaakceptować ciebie jako kogokolwiek innego niż fotografa było to, że nie mógł handlować tym domem. Unikał wejścia w rozmowę z tobą, ot co.

    Jeżeli o mnie chodzi, to jestem w stanie wejść w jakąś umowę z Cwaniakiem. Ale na pewno nie kosztem wieczystych usług.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego nie wiemy czy Właściciel był słaby chyba, że ktoś z was jest w stanie to określić, ja nie.

    Może my też jesteśmy przez nich jakoś postrzegani. I może ja jestem postrzegany w Warszawie obecnej jako fotograf.

    Choć przez niego nie byłem uważany za dobrego fotografa. Uważał że jest lepszy więc może archetypiczny.
    Ja nie prezentuje się jako archetyp kupca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Proponuję nie wchodzić w żadne układy, dopóki nie dowiemy się czegoś więcej o zawiązywaniu umów w Temenos, i o tym jakie mają one odbicie, czy wpływ na naszą rzeczywistość, i na nas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tylko mam pytania, ponieważ Neo zwrócił mi uwagę, że się nie udzielam (nie na forum) O co chodzi jaki cwaniaczek, jaka grupa chce nam podkupić sanktum o czym w ogóle mowa?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wypowiadam się, bo nie wiem o czym mówicie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak mówiłem w Temenos, tak jak pisze teraz Alex, najpierw musimy rozumieć co i jak podpisujemy, bo inaczej skutki mogą być opłakane, że przypomnę casus Niemca. Nie wiem czy zauważyliście, ale Cwaniak w pewnym momencie próbował przemycić coś co mogło by nas wszystkich dotknąć - 10% udziałów "w spółce" za przetrzymanie rezerwacji.

    A co do nagłego pojawienia się kupca... Może to być wpływ nadnaturalny, który moglibyśmy zatrzymać. Gdyby zabezpieczyć odpowiednio Sanctum.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Meri :
    Ofertę sprzedaży odpowiednika budynku ww którym jest nasze Sanctum zaoferowała nam archetyp (spłycając coś na kształt ducha) w Temenos. Taki Cwaniaczek w kaszkiecie. Do żadnej tranzakcji nie doszło, bo w sumie nie wiemy z czym się to wiąże. Za to zaraz potem pojawił się jakiś Japiszon, już w świecie rzeczywistym, negocjujący z właścicielem kamiennicy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o cenę jaką chciał nasz archetypiczny Cwaniak, to byłem na ulicy Zgody i rozglądałem się tam. Ulica ciągnie się od parkingu przy księgarni Matras (przy Sienkiewicza), przez parking przy zbiegu Jasnej i Złotej (tu zdaje się była kamienica, nie odbudowana po wojnie), aż do Sphinxa na zbiegu z Chmielną, Szpitalną i Bracką.

    Na trasie jest wspomniana księgarnia, ekskluzywny klub nocny New Orleans (z tancerkami etc.), klub-imprezowania Absynt, restauracja/bar 24h/klub Ginger, Polskie Towarzystwo Kryminologiczne, bank Pekao SA, sklep firmowy Batyckiego, sporo gastronomii - restauracja/winiarnia węgierska Borpince, sushi "Ryżowe pole", "Jajo", "Krokiecik", "Taqueria Mexicana", Grill-bar Zgoda, pizzeria Dominium, wspomniany wcześniej Sphinx, oraz kebab który jak to kebab nazywa się "bar turecki" czy coś równie oryginalnego. Z ważnych rzeczy, to jeszcze Apartamenty Hotelowe Zgoda i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Z mniej ważnych z jedna większa firma (Metro-Bip - systemy radiowe) i jedna mniejsza (Delta Service - sprzęgła, hamulce), zegarmistrz, wyglądający na dobrego i drogiego (Wierzbiccy, założony w 1945), biuro turystyczne Coco Travel.

    Historię ulicy w pigułce macie oczywiście tutaj:
    http://warszawa.wikia.com/wiki/Ulica_Zgoda

    Z ciekawych rzeczy, to ulicą na odcinku Złota/Bracka można odbyć wirtualny spacer za pomocą Zumi, wystarczy wybrać opcję Ulica 360.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zrobiłam małą ankietę, wśród ludzi na uczelni.

    Dla większości osób, ulica ta zaczyna się na wysokości Złotej, a kończy przy Trafficu.

    Aleks

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że dużo osób ze sceny klubowej będzie kojarzyło ten odcinek Zgody gdzie jest Ginger i Absynt, więc jest spora szansa, że dla naszego archetypicznego Cwaniaka ten fragment też musimy wziąć pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.