niedziela, 2 października 2011

OCC szukamy jakiegoś głównego wątku ,rozmowy wczorajsze

Hej!
Ogólnie zakładam ten wątek,ponieważ wyszły wczoraj jakieś dziwne rzeczy. Nie chcę kończyć tej kampanii, dobrze się bawię. Rozmawiałam z Sharkiem on też, z tego co rozumiem Veste tak samo. Nie znam tylko zdania Agaty. Wczoraj usłyszałam, że taj już sie pokomplikowalo, że nie znajdziemy wspólnego dlugotrwałego wątku oprócz Ping. To jest nieprawda. Wszystko zależy od woli graczy, żeby się dogadać, jak chcemy grać to się dogadamy, tylko wystarczy zarzucić egoizm i myślenie tylko w kategoriach "ja". Proponuję, żeby każdy kto ma ochotę grać się wypowiedział i ustalmy wspólny wątek i grajmy dalej. Proszę też o wypowiedz Szczura. Osobom, którym nie odpowiada gra, proponuje się dogadać ze Szczurem, zabić postaci stworzyć nowe, albo po prostu odpuścić sobie kilka sesji, może nabierzecie chęci.
Przepraszam Szczurku jezeli włażę z butami w twoje kompetencje, wypowiedz się.
Jeżeli chodzi o imprezę to nie chcę więcej taki kłótni i krzyków, nerwów. Ja wczoraj wystarczająco miałam tego w pracy. I tyle o tym
Oprócz końcówki, bardzo dobrze się bawiłam, dzięki za przybycie :)

Teraz prosze o propozycje, bez kłótni i banów czy jak to sie tam mówi.

10 komentarzy:

  1. Nie wiem czy potrzeba glownego watku. Za malo grywam, choc grywa mi sie super. Mamy teraz Ping, mamy Bibliotekę, mamy Katrinę, my JJ przeszłość, Lunę, wilkołaki, sanctum, freetrader, księdza morderce. To sporawo krótkich watkow, ale wystarczy na polroku grania

    Widze natomiast że potrzeba co jakiś czas odskoczni pod tytulem odcinek odprezajacy tak jak w serialach jest. Dużo chumoru i absurdu nie i czego tam powinien miec taki odcinek ale byc jedno sesyjny i nie wplywac na reszte gry. Nie mozna kontaktów z ludzmi utrzymywac itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, wyprzedziłaś Kama mnie i Vestego :). Miał być właśnie dzisiaj założony taki wątek na panelu bocznym, jedna z niewielu spraw które konstruktywnie przemaglowaliśmy wczoraj. jeszcze raz przy okazji przepraszam za "dyskutowanie" wczoraj. Widać za dużo piwa.

    Widzę dwie opcje po zakończeniu wątku Ping. Pierwsza to ustalenie tego , czym wszystkie postacie chciały by się wspólnie zajmować. Czyli nowego Credo.

    Pierwsza propozycja to Przedmioty Magiczne i Alchemia. Czyli zarówno tworzenie nowych, badanie artefaktów, wykorzystywanie magicznych substancji, itp. Część z nas pod to ustawiła zajęcia, ja mogę przekierować swoją postać w tę stronę i nauczyć ją koniecznych skilli.


    Druga opcja to trochę jak Szarku zaproponował, rozpracowywanie pojedynczych wątków. jak dla mnie też by przeszło, jeśli byśmy z góry założyli że nasza kabała staje się bardziej "luźna", pospłacali wspólne długi, i zbierali się tylko razem do wykonania jakiegoś oderwanego zadania przy którym osobno byśmy nie podołali. Zakłada to generalnie brak jakichkolwiek długofalowych działań kabałą, i o wiele luźniejsze więzy między postaciami.

    Może są jeszcze inne opcje, z chęcią wysłucham.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam troszkę inne podejście.
    Może zamiast wypisywać co może łączyć nasze postacie, zastanowimy się, co NAS jako graczy najbardziej bawiło w grze, jakie sytuacje, akcje. A potem pod to dostosujemy ewentualny cel?

    Alchemia i Przedmioty Magiczne traktuję raczej jak umiejętność, niż działania, jako gracz nie widzę w tym nic fascynującego.

    Luźne wątki też są oki, tylko niestety po spełnieniu Credo, większość z nas nie ma innych powodów, by utrzymywać z resztą kontakt :(.

    Agata.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przychylam się do zdania Agaty. Co nas jako graczy bawi na sesjach, dlaczego w ogóle gramy w te śmieszne geekowskie gry?

    Ja nie ukrywam, że lubię, gdy na sesjach jest jakaś akcja, dzieje się coś niebezpiecznego, jest jakieś napięcie, coś ryzykujemy.

    Co prawda cały czas mam wrażenie, że wyrobiłem u siebie złe nawyki i staram się po 100 razy analizować możliwe opcje by wybrać najlepszą... ale autentycznie lubię sesje, na których można rzucić się w wir akcji i porobić fajne, zwariowane i ryzykowne rzeczy. Dlatego tak dobrze zapamiętałem sesje typu Złote Tarasy, typu Koszmar, czy wcześniej niezapomniany wypad do Kanałów.

    Brakuje mi tych sesji z początku Kroniki, gdzie byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi, mieliśmy tylko siebie i mogliśmy polegać tylko na sobie.

    Wspólne zagrożenie i wspólna tajemnica nas doskonale jednoczyły, plus byliśmy wyalienowani i nie mieliśmy się do kogo zwrócić (z nielicznymi wyjątkami: Ping, Jacco).

    Teraz mam wrażenie to się porozłaziło, nacisk z zewnątrz zelżał i nawet gdy wpadamy w tarapaty, nie potrafimy się zwrócić do siebie o pomoc. Nie mówimy sobie o różnych rzeczach, nie ufamy sobie.

    Był taki moment, gdy w pędzie za wiedzą i potęgą (mówiąc brutalnie: kropami) zupełnie się porozłaziliśmy. Teraz może trochę udało się to opanować, ale dalej nie jest tak dobrze jak było.

    Osobiście strasznie psują mi zabawę utarczki między postaciami które autentycznie nie wiem skąd się wzięły.

    Wiem, że nie jest to na poziomie "wbiję jej/jemu sztylet w plecy gdy się odwróci" ale psuje to strasznie atmosferę sesji i prowadzi do tego smutnego wniosku, że po zrealizowaniu Credo nasza Kabała się rozpadnie.

    Chciałbym, by ukrócić proces decyzyjny do niezbędnego minimum, może być nawet osoba wydająca rozkazy, jak w wojsku, byle to nie był rozkazy w stylu "siedzimy na dupie i czekamy co się stanie". Czyli jeszcze raz: chcę działania, akcji, i wartkich wydarzeń.

    OOC mogę wam powiedzieć, że już gadałem ze Szczurem na temat mojej postaci i zacznie się prostować w stronę "Gońca którego znaliście kiedyś" czyli będzie znowu milszy, bardziej altruistyczny i mniej konfliktowy. Mam nadzieję, że ułatwicie mi poprowadzenie postaci w tą stronę.
    Z rozmowy ze Szczurem wynikło zresztą, że bardzo wskazane jest mniej grać na swoich Vices (Skazach) a więcej na Virtues (Cnotach). Dotyczy to wszystkich graczy. Ja zamierzam się do tego teraz mocno stosować.


    Oprócz tego, również OOC mogę wam powiedzieć, że moja postać będzie angażować się mocno w to, by wyłonić jednego silnego lidera naszej Kabały, który będzie w stanie ukrócić anarchię i narzucić nam kierunek działania. Moja postać nim raczej nie zostanie (chyba, że wydarzenia się potoczą jakoś dziwnie), a będzie osobą, która wspiera lidera i buduje jego autorytet. Jest to zadanie inicjacyjne Gońca do Srebrnych Stopni.

    Jeśli mogę zaproponować coś niekonwencjonalnego, może po tym rozdziale powinniśmy mieć rozdział (może być krótki) zatytułowany "Zakopujemy topór wojenny", w którym nie tylko prostujemy relacje między sobą i staramy się wrócić grą do tego, co było kiedyś na początku Kampanii, ale również porządkujemy nasze relacje z różnymi ludźmi, którym nadepnęliśmy (często niechcący) na odcisk i pracujemy nad tym, by poprawić reputację naszej Kabały.

    Jeśli chodzi o nowe Credo, ja bym silnie optował za czymś, co będzie nas:
    a) pakowało regularnie w kłopoty
    b) pozwoli eksplorować zajebisty setting (ukłony dla Szczura), jakim jest Warszawa i okolice; to może być łażenie po naszym świecie, po Cieniu, Koszmarze, Temenos...
    c) pozwoli zyskać trochę respektu w oczach innych magów (w celu polepszenia reputacji Kabały)

    Może to być cokolwiek: badania Warszawy, wykonywanie zleceń dla Konsylium, miejskie wykopaliska, odzyskiwanie zaginionej i zakazanej wiedzy (biblioteka?). Ważne, by było odpowiednio ryzykowne i by skłaniało nas do odwiedzania ciekawych miejsc i poznawania nowych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie do konca rozpracowywanie pojedynczych watkow, ale tak mamy takie watki ktore ciagna sie od poczatku kampanii i nie sa ruszone bo sa waskoosobowe OJCIEC NEO, agencja modelek

    chodzi mi ze powinny byc sesje poza fabułowe
    Pamietacie archiwum x najbardziej lubilem odcinki bez umiejscowienia w czasie.
    Mamyczlowieka kameleona chodzi po dachach i slini okna trzeba go znalezc i oduczyc slinic
    wszystko jest ale nie spotkasz tych ludzi nigdy wiecej, duzo smiechu akcji i tego co kazdy chce

    zgadzam sie z tym ze musimy znalezc co nas jara
    pomysl gerarda jest fajny ale nie chcialbym aby klopoty z jednej sesji byly dluzsze niz 2-3 sesje bo pozniej jest to nudne i robia sie kwasy

    na te chwile nowe credo - magiczna warszawa ty i tam brzmi ok, w sumie zaczalem poczatki ze szczurem, VESTE jak tam ty moj bezrobotny fate :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli chodzi o wątek ojca Neo to był on ruszony i nie skończony. Jeżeli mam być szczera, to wolała bym ruszyć jakieś osobiste wątki osób, których wątki najmniej były ruszane. Po kolei:
    - JJ - nie wiem czy jest jakiś wątek.
    - Meri - nie wiem czy jest jakiś wątek oprócz wilkołaków.
    - Neo - ojciec, nie wiem czy jest coś więcej.
    - Goniec - dziadek, morderstwo sprzed lat, Anna nie wiem czy coś więcej...
    - Aleks - lunatykowanie, siostra i kluby.
    - Klisza - Katrina, agencja modelek, były ruszane wątki rodziny, wilkołaków, odmieńców, i szczerze mam już troszkę dość na chwilę obecną wątków wokół Kliszy. Bez obrazy Shark, ale wolała bym coś innego.

    Co co wypowiedzi Gerarda to w zupełności się zgadzam.
    Od jakiegoś czasu nie gram Gniewem, nawet próbowałam zmienić tą wadę na inną, niestety nic nie pasuje mi do postaci, więc tym najzwyczajniej nie gram, bo wywoływało to niepotrzebne spięcia. Miałam koncept postaci, by od nieśmiałej, nieradzącej sobie w życiu osóbki, Aleks zmieniła się w bardziej niezależną, i pewną siebie osobę, po części mi to wyszło, nie brnę w to dalej, bo przeszkadzało by to w grze innym.
    Więc, za zakopywaniem topora jestem jak najbardziej za.

    "Jeśli chodzi o nowe Credo, ja bym silnie optował za czymś, co będzie nas:
    a) pakowało regularnie w kłopoty
    b) pozwoli eksplorować zajebisty setting (ukłony dla Szczura), jakim jest Warszawa i okolice; to może być łażenie po naszym świecie, po Cieniu, Koszmarze, Temenos...
    c) pozwoli zyskać trochę respektu w oczach innych magów (w celu polepszenia reputacji Kabały)"

    WSZYSTKO NA TAK.

    Dodam, że także bawiłam się przednie na sesjach, w których:
    - było sporo akcji, nawet jeżeli mieliśmy potem kłopoty. Coś się działo, mogliśmy podejmować decyzję. (Złote Tarasy, Kanały, Koszmar, to dobre przykłady).
    - można było trochę pokombinować (Kościół św. Wawrzyńca itp. choć obawiam się, że zbyt wiele czasu pozagrowego kosztowały, przygotowania, a nie wszyscy mają tyle czasu.)
    - można było się powygłupiać, bo wchodziły wątki osobiste bardziej(np. ostatnie randki Neo). Oczywiście mam na myśli delikatne żarciki i sugestie, a nie jawne chamstwo.

    Tak naprawdę z wątków długofalowych mamy tylko wątek Ping, wszystkie inne były tylko krótkie na jeden rozdział maks.

    Myślę, że póki nie ocieplimy stosunków wewnątrz drużyny, nie mamy co myśleć o podziale wątków itp.

    Jestem za tym co pisał Gerard, aby następny rozdział był temu poświęcony: "...prostujemy relacje między sobą i staramy się wrócić grą do tego, co było kiedyś na początku Kampanii, ale również porządkujemy nasze relacje z różnymi ludźmi, którym nadepnęliśmy (często niechcący) na odcisk i pracujemy nad tym, by poprawić reputację naszej Kabały."

    Agata.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szybko. To jest niedyskutowalne. A już na pewno przez net.
    Moje sesje nie są obowiązkowe. Jeśli komuś nie pasują zasady, które gwarantują IMHO dobrą zabawę i czuje potrzebę spierania się ze mną, może po prostu nie grać.
    Mówię to bardzo serio.


    Z mojej strony parę wymagań. Będą generalizacje i będę pisał o całych uwagach jako do drużyny, nie poszczególnych graczy czy coś. Mam nadzieję, że domyślność jest na wystarczającym poziomie, żeby przeanalizować co się robiło.


    1) zaczynacie poważniej traktować mój czas. Jak mówiłem - włożyłem w tą kampanię dużo czasu i poświęcałem na nią regularnie sporo pomiędzy sesjami, żeby zapewnić ciekawy świat i żeby miało się co dziać na sesji (teraz po prawdzie coraz mniej przez ogólne zniechęcenie - sorry, ale odnoszę wrażenie, że niektórzy mają mój wysiłek czasem w głębokim poważaniu).
    Raz i tym mówiłem i zostało to zlane. Po raz kolejny straciliśmy dużo czasu na sesji i mało co się działo tylko dlatego, że coś co miało zostać zrobione pomiędzy sesjami (w przypadku Temenos minęły dwa tygodnie! ) przez was, zostało przez dużą część drużyny olane.
    Sytuacja się powtórzy to naprawdę mam wrażenie, że szkoda mi będzie czasu na przygotowywanie czegokolwiek z wątków solidniej, jeśli potem mamy się spotkać na 2h ustalania co robicie i 3h grania. Mam teraz co robić z czasem naprawdę.

    Jeśli chodzi o odpowiedzi na to pod tytułem 'nie mam czasu' to generalnie mówiąc mam je w dupie - od czasu kiedy się okazało że brak pięciu minut w tygodniu na przygotowanie się do sesji nie oznacza że nie można wpaść na parę godzin na piwo, po prostu zwyczajowo nie wierzę i mam w głębokim poważaniu tego typu argumentację. Część z was sama to sprawiała.

    Sesje nie są obowiązkowe - być może jeśli ktoś nie 'ma czasu' żeby zapewnić innym (w tym mnie) dobrą zabawę - powinien sobie na jakiś czasu odpuścić skoro jest taki zabiegany zamiast marnować mój czas i psuć zabawę.

    Bawimy się wspólnie i na każdym spoczywa obowiązek zapewnienia innym dobrej zabawy.


    2) Gracie drużynowo. Zrobiliście naprawdę dużo, żeby psuć innym zabawę (w paru przypadkach - absolutnie celowo), zignorować elementy które by was razem trzymały i z uporem maniaka wyolbrzymialiście, te które potencjalnie mogły was dzielić.

    Sorry, ale to waszym udziałem jest pierdolenie 'nic nas nie łączy', które przerodziło grupę przyjaciół (przypominam, że mieliśmy bardzo sprecyzowaną grupę jako drużynę, która dobrze działała, dopóki nie zajęliście się eksploracją 'ja sam' i nabijaniem krop - czyli do grudnia) mających wspólne doświadczenia i ratujących sobie nawzajem życie (co konsekwentnie było olewane) w grupę ludzi, którzy sobie nie ufają (czasem patologicznie), węszą zdradę i przypisują przyjaciołom próby wychujania ich na każdej okazji.

    Mieliśmy tego doskonały przykład najpierw przy Protokołach - które zmieniliście w gąszcz wzajemnych zarzutów pod adresem 'jak ktoś inny z drużyny może to wykorzystać żeby być tyranem/mnie wychujać' do poziomu wkurwienia mnie po raz pierwszy naprawdę solidnie.
    Potem były kolejne.

    Okazje zakopania topora wojennego albo sprawniejszej gry drużynowej zostały zlane albo wypaczone. Protokoły zresztą też.

    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego wyszukujecie co was dzieli. I jeśli macie wrażenie że was mało łączy, to czemu nie znajdziecie czegoś co was połączy i nie wprowadzicie na sesje, tylko szukacie kolejnych przyczyn podziałów - i te akurat wprowadzacie bardzo usilnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. c.d

    Tak samo było z Credo i innym pierdoleniem 'nie mamy wspólnych celów' oraz nie zastanawianiem się co kogo z pozostałych graczy bawi, tylko próbami przeforsowania własnych celów.

    I mam wrażenie że dalej to jest uskuteczniane, co czyni że drużyna z każdą kolejną sesją jest mniej zgrana.

    Nawet Vestego pomysł wpisania kwestii OOC nie przyniósł wymiernych rezultatów w mojej opinii - przez brak zainteresowania scementowaniem drużyny.

    Protokoły zresztą, a zwłaszcza początkowy wpis o ich zamiarach, są zupełnie olane.



    3) Wątki drużynowe > wątki osobiste
    Taki powinien być priorytet, żeby zapewnić sprawne działanie na sesjach. Wiedza co robicie na następnej sesji jest niezbędna, to na jaki kolor lakierujecie swój samochód czy z kim pijecie po drodze piwo jest fajne i daje wam bonusy na sesji (choćby w postaci wiedzy) ale zdecydowanie nie jest niezbędne, żebyśmy wszyscy się dobrze bawili. Może poczekać.
    Jest zupełnie odwrotnie - wolne chwile są poświęcane na wypieszczanie kwestii osobistych i pobocznych, podczas gdy pilne tematy świecą pustkami.



    4) Gracie postaciami jakie ustaliliście a nie bandą egoistycznych, niewdzięcznych, chciwych skurwieli-hipokrytów (przerysowanie celowe)


    W kampanii były niezliczone okazje do pokazania swojej postaci z jasnej strony - niektóre specjalnie przeze mnie wyreżyserowane. Były sytuacje ustawiane pod konkretne światopoglądy które prezentują wasze postaci czy ich Cnoty.
    Zgadnijcie co? Absolutną, bezwzględną większość takich sytuacji albo olaliście albo postaci pod które były celowane (a czasem i inne) pokazały się ze złej (lub czasem - najgorszej) strony.

    Przypomnę. Gramy w mrocznym odbiciu naszego świata, gdzie zła jest więcej niż dobra. Cnoty oznaczają robienie czegoś co jest dobre, ale KURWA PIERDOLONYM KOSZTEM OSOBISTYM!!!
    Wy chcielibyście często mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko. Być dobrym człowiekiem ale nie ryzykować gdy bandyci biją niewinną osobę. Powiedzieć że coś jest złe, ale gówno z tym zrobić.

    Mówiłem już, że "gambit Kliszy" czyli 'to co robicie jest złe, bijcie ją dalej' nie jest rozwiązaniem. Bo na pewno nie jest czynieniem dobra a w dodatku nie jest fajny fabularnie.
    Z jakiś przyczyn stał się dla was dużo popularniejszą zagrywką niż nawet sławetny Gambit Balby (dziewczęta mam nadzieję że wybaczą niezrozumiały dla nich wewnętrzny dowcip z kampanii wampira).

    Chcecie grać dobrymi postaciami - grajcie.
    Chcecie nawiązywać z ludźmi przyjaźnie - róbcie to. Znajomości nie poprawia się robiąc ludziom z którymi chcecie ją nawiązać świństwa.


    Notorycznie mówione jest jedno (bardzo wzniosłe i dobre) a czynione co innego - zazwyczaj powodowane jak najniższymi pobudkami - Chciwością, Gniewem, Pychą. Nawet, a może zwłaszcza, gdy wasze postaci nie posiadają ich jako Skaz.
    Do tego dochodzi skrajna hipokryzja - wasze postaci często i znowu z uporem maniaka oceniają bardzo chętnie innych (w tym przyjaciół z drużyny) na podstawie kryteriów, których sami nie spełniają. Chcecie grać bandą wariatów z poważnymi złudzeniami na temat natury świata - trzeba było powiedzieć, wziąłbym Unknown Armies, jest do tego dużo lepsze. Ale ustalaliśmy co innego.
    Niestety z jakiś przyczyn 'ja nie jestem winny, to wina ICH' jest często domyślnym założeniem.


    W dodatku to co robicie psuje innym zabawę - zwłaszcza gdy tony fałszywych oskarżeń i hipokryzji są regularnie wylewane pod adresem innych postaci graczy. Psuje też wam reputację w świecie gry, gdy robicie to pod adresem NPCów - ale to w świetle poprzedniego detal.

    Warto również wspomnieć, że paranoja z Protokołów o byciu wydymanym przez postacie współgraczy przenosi się na większość waszych ważnych kontaktów z NPCami - bardzo chętnie im to zarzucanie, nawet jeśli nie uczynili wam nic złego (a czasem nawet wcześniej pomogli).
    W tym samym czasie nic wam nie przeszkadza przed czuciem się dobrze z prowadzeniem czegoś co jest pomiędzy nieuczciwymi negocjacjami, robieniem kogoś w wała a czystym chamstwem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobnie z relacjami.
    Akademia jest ZŁA. Strzały są ZŁE. Strażnicy Zasłony są ŹLI. Komplet kabał magów jest ZŁY. Oraz wielu magów.

    Chuj z tym, że większość z nich nie zrobiła wam nic złego a tylko pomogła mniej niż byście oczekiwali. Chuj z tym, że notorycznie łamiecie ich zasady - przecież to nie zwalnia od tego, żeby was lubili i ofiarowali wam bezgraniczną pomoc za nic. Chuj z tym, że Akademia dała wam od cholery za darmo, zaoferowała pomoc i informacje oraz łagodnie sądziła; Strzały uratowały dupę i mienie; Strażnicy Zasłony (chociaż można powiedzieć o nich wiele złego) dali sporo wolnej ręki w nie karaniu za masowe ignorowanie zasad (zarówno wtedy gdy to było fajne dla fabuły jak i wtedy gdy niczemu nie służyło), zaofiarowali pomoc i mieliście życzliwość Kowalskiej.
    Co z tego, że wiele kabał i magów dało wam naukę, informacje i dobre rady.
    To wszystko chuje, którzy chcą was okraść, zamordować, pompują z was informacje albo mają popełniają najważniejszą zbrodnię, która czyni z nich ostatnich skurwieli w waszych oczach - nie mówią wam wszystkiego co chcecie od nich wiedzieć za ładne oczy.


    Niektórzy z nich nawet pozwalają sobie dawać wam dobre rady bez tonu pokory i garnca miodu.

    Gracie jednostkami wybitnie aspołecznymi. Albo ciężkimi świrami. Nikt normalny nie może być aż tak niewdzięcznym skurwielem.



    Dodałbym jeszcze, że nie można moralizować na wasz temat, ale wam moralizowanie na cudzy temat (w tym innych postaci) idzie bardzo sprawnie - ale o tym pisałem już przy hipokryzji.


    Proponuje policzyć momenty kiedy komuś podziękowaliście za pomoc, staraliście się jakoś zrewanżować albo zrobiliście dla kogoś coś dobrego.
    Momentów, kiedy robiliście czyny absolutnie przeciwne nie warto liczyć - było ich zbyt dużo.




    5) Koncepcja postaci

    Jest na papierze. Na sesji gracie kimś zupełnie innym. Tu zależy od sesji do sesji, ale czasem jest to Dr Jeckyll i Mr Hyde. Na papierze postać ma realizować jedno założenie (i takie jest ustalane ze mną jako koncept - albo nawet doprecyzowane), na sesjach zaś robi czyny zupełnie przeciwne, stojące w sprzeczności z poglądami i celami które zostały mi podane.

    Pierwszy przykład z brzegu:
    Szacunek dla starszych? Nominalnie ma go wypisane w ankiecie bezwzględna większość kabały (a mam wrażenie że wszyscy). Na sesjach? Wolne żarty dla co najmniej połowy.



    Nie chce mi się na razie więcej pisać, zmęczony jestem. I tak mam obawy, że nie trafię w taki sposób jak zamierzam do części z Was i tak jak poprzednie próby naprawienia źle działających rzeczy w kronice gówno z tego będzie.




    Co do tego czym możecie się zająć - mam przygotowane mnóstwo ciekawych miejsc (i wydarzeń) w Warszawie, które są w jakiś sposób warte zbadania i oferują same w sobie przygody (często stand-alone). Nie ruszyliście tego praktycznie w ogóle, do badania magicznej Warszawy w tej chwili jest sporo materiału - kwestia tylko kogo to interesuje i w jakiej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Generalnie zgadzam się ze Szczurem, kontynuuję temat sprzed jego postów.

    Pomysł Agaty z podejściem co nas jako graczy kręci jest chyba rzeczywiście lepszą drogą.

    -Podobnie jak u sporej części z nas, strasznie podobały mi się sesje akcji, w dużym tempie, gdzie działaliśmy dynamicznie i drużynowo. Sesja w Koszmarze, sny Insomni, akcja w Skylight, kanały Lidleyowskie. Byle by nie było ich efektem parę sesji czyszczenia falloutu (jak przy Skylight). Ale to przedewszystkim kwestia przygotowania przed i sprawdzenia potencjalnych zagrożeń.

    -Z czysto prywatnej strony bardzo podobało mi się granie nieformalnym rozjemcą (gdzieś tak do połowy kroniki, czyli do początku serii kłótni z Alex o pietruszkę, trwających do dziś). I chyba wam na początku dostarczało to też sporo funu. Z dziką chęcią zamienił bym funkcję „bezpieczeństwa”, gdyby atmosfera w drużynie wróciła do tej z tamtego okresu. Chcę włożyć ile się da pracy bym był w stanie odgrywać postać jak na starcie kampanii.

    -Eksploracja Settingu. Najfajniej było by gdyby łażenie po fajnych lokacjach udawało nam się uśrednić pomiędzy zbytnią dynamiką (kiedy wpieprzaliśmy się w różne miejsca i dostawaliśmy po łapkach) a przesadnym badaniem (podczas szukania źródeł, gdzie strasznie nam się to rozciągnęło). Jest w cholerę już namierzonych fajnych lokacji, można to podciągnąć pod szukanie zasobów, pod osobne sesje, można z eksploracji zrobić Credo.

    -Zabawa możliwościami które daje Mag - wielką frajdę w tej kronice dawało mi prowadzenie “notatnika maga” , czyli eksploracji odpostaciowej olbrzymiej ilości porąbanych rzeczy które są wpisane w ten system. Wymślanie zaklęć, kreowanie stylu magicznego, badanie artefaktów, czym jest dusza, ect. Takie “filozoficzne” pytania wbite w system. Im więcej do wysnuwania głupich teorii materiału, tym fajniej.

    Co do Credo, bardzo podoba mi się pomysł Gerarda, taka “Miejska Archeologia” - badanie dziwnych miejsc, odzyskiwanie wiedzy, eksploracja Metropolis.. Sporo w tym się mieści, moglibyśmy nawet brać zlecenia na temat odkrywania czegoś zagubionego , albo szukania miejsc związanych z określonymi wydarzeniami, osobami czy rezonansem.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.