piątek, 7 stycznia 2011

Co ten Goniec chrzani

Z ciężkim sercem muszę poruszyć ten temat. Po prostu nie wiem, jak to zostanie odebrane przez was. Boję się, że doprowadzi to do tego, że jeszcze bardziej oddalicie się ode mnie.

Emilia pytała, jak to jest, że potrafię czarować i wiem tak dużo a mówię tak niezrozumiale. Alex zarzucała mi pychę i wywyższanie się. Obie mają wiele racji. W mojej głowie to wszystko siedzi ale nie do końca potrafię to wyrazić i pewnie robię to w zły sposób. Nie wiem czy tym razem mi się uda ale może spróbujmy.

Zacznę od początku. Może Przebudzenie. Nie wiem czy wszyscy Obrimosi się tak Przebudzają. Jeśli tak, to nie dziwię się, że krąży o nich taka a nie inna opinia.

Bo kiedy ja się Przebudziłem, rozumiałem wszystko. Rozumiałem, jak działa wszechświat. Widziałem (tak, dosłownie widziałem) prawa fizyki, o których się nie śniło Einsteinowi, Bohrowi i Feynmanowi. I co więcej, mogłem je zmieniać... były na wyciągnięcie ręki. Po prostu gdy już je rozumiałem, zmienienie rzeczywistości było tak naturalne, jak oddychanie czy chodzenie. Grawitacja? Niezmienne prawo fizyki? Jabłko upadające na głowę Newtonowi? Już nie. Grawitacja to tylko kolejna energia, którą można zmienić, kształtować... wyłączyć. Mogłem robić wszystko, mogłem zmieniać świat. Nie myślałem o tym zupełnie. Ruszyłem na dół, by was odnaleźć. Tam spotkałem Kmitę niosącego Menorę Boga.

Nawet wtedy, będąc u szczytu potęgi, byłem bezsilny, gdy Jej dotknąłem. Jej moc spopieliła mnie z powodu mojej pychy i pokazała, że jeszcze wiele muszę się nauczyć. Dlatego oddałem Menorę Kmicie, bo przyznał się do tego, że sam jest jeszcze daleko od oświecenia.

A potem wróciłem pod pomnik Lindleya i do swojego ciała. Widziałem jeszcze płonący ogień, iskrę Bożą w duszy Katarzyny i słabszy, ale też świadczący o doskonałości ogień w Alex.

A potem się obudziłem w szpitalu. I nagle zorientowałem się, że to wszystko znikło. Że nie pojmuję rzeczywistości tak wyraźnie i tak jasno, jak wcześniej, w trakcie Przebudzenia. Wciąż pamiętałem niektóre drobnostki, ale to wszystko. To wtedy czarowałem po swoim Przebudzeniu po raz pierwszy. Alex to zauważyła. Widziałem jej duszę i duszę Zosi, pożartą przez Otchłań ale wciąż świecącą silniej, niż dusze Śpiących. Nie wiem, jak to zrobiłem. Pamiętałem po prostu, jak patrzyłem na świat wtedy, w trakcie Przebudzenia. I chciałem, bardzo chciałem spojrzeć tak ponownie. Udało mi się.
Pierwszy Pazur Szuler też to zauważył, bo powiedział "możesz czarować, jesteś zdrowy" i odesłał mnie ze szpitala do domu.

Ponownie powtórzyłem to w mieszkaniu JJ, ujrzałem dusze JJ-a i Neo i wiedziałem, że też się Przebudzili. Sam nie rozumiałem, dlaczego to widzę i czy naprawdę to widzę. Może oszalałem? Może to omamy?

Neo i JJ poprosili mnie, żebym im pokazał Pałac Pustki, żeby mogli się przekonać, czy to samo widzieli w trakcie swoich Przebudzeń. Zabrałem ich na dach. Dotknąłem ich głów, zamknąłem oczy. Czułem potrzebę ich dotknąć, by czar zadziałał. Spróbowałem pokazać im rzeczywistość taką, jaką jest naprawdę, bo sam widziałem ją wcześniej. Ujrzeliśmy razem świat: dusze płonące w naszych ciałach, magiczną barierę na Wiśle i wreszcie Pałac Pustki. Widok, który niemal sprawił, że wydrapałem sobie oczy.

Było to przerażające ale poczułem dzięki temu, że nie zwariowałem, że inni też widzą to co ja. Teraz widzenie prawdziwej rzeczywistości jest dla mnie łatwiejsze, choć wciąż nie widzę z taką klarownością, jak w trakcie Przebudzenia. I wciąż nie wiem jak zrobić większość z tych rzeczy, które dla innych magów są najwyraźniej codziennością.

Czarowałem jeszcze, gdy Kanclerz próbował mi grzebać w umyśle. Jakoś się przed tym zasłoniłem. To dzięki czarom widziałem Barierę w drzwiach pracowni Vectora i Vector kazał mi przestać patrzeć na jego pracownię magicznym wzrokiem. To dzięki czarom zobaczyłem pokój 472 na Politechnice, którego normalnie nie było widać. Z każdym razem szło mi nieco łatwiej, bo po prostu przywoływałem coś, co już wcześniej zrobiłem.

I wiem jeszcze jedno. Gdy ci wszyscy magowie mówili nam, jak działa magia... ja to wiedziałem wcześniej. To ta wiedza którą mi pokazano w trakcie Przebudzenia, a potem odebrano. Dlatego tak łatwo przychodzi mi zaakceptowanie tego, co oni nam mówią. Bo to jest... prawda. Może moja świadomość nie pamięta tego wszystkiego, ale w podświadomości wciąż wypalone jest wspomnienie o tym, jaka rzeczywistość jest naprawdę.

Możecie się zapytać, czy nigdy nie przyszło mi na myśl, że to wszystko może mi się tylko wydawać. Że za bardzo uwierzyłem w coś, co może być kłamstwem. Tak, przyszło mi to na myśl. Ale tego się nie da ogarnąć umysłem. To jest tak samo irracjonalne, jak irracjonalna jest wiara, jak irracjonalna jest miłość. Po prostu czuję, że taka jest prawda. Jest to silniejsze ode mnie. Może mógłbym z tym walczyć, ale... nie chcę. Chcę odzyskać to, co utraciłem.

Możecie być zazdrośni, nie cierpieć mnie za to, uważać, że mi się nie należy. Cokolwiek jednak będziecie uważać, nie zmieni to faktu, że to się już stało w trakcie mojego Przebudzenia. Dla mnie jest to błogosławieństwo, owszem, ale też ogromny ciężar. Osoby na których mi zależy odwracają się ode mnie. Nie jestem w stanie patrzeć na świat tak, jak to robiłem wcześniej, bo widzę jego niedoskonałość. I jeszcze ta ponura świadomość utraconej wiedzy oraz niejasna obietnica, że jeszcze może kiedyś uda mi się osiągnąć podobny poziom zrozumienia rzeczywistości. Może jak będę takim starym, zgryźliwym próchnem jak Dziekan kiedy nic innego mnie już nie będzie cieszyć.

11 komentarzy:

  1. A cos ci nie świta z tym 1 światem w krótym byłam?może spróbuj się skupic i coś sobie przypomnisz?
    To co napisałeś jest dla mnie zrozumiałe, więc się nie matrw, może to przejściowe problemy.każdy z nas przeżył coś i każdy się trochę lub mocno zmienił. Myślę, że uda nam się pewnie, jak już się jako tako oswoimy dojść do jakiegoś porozumienia. To znaczy mam taką nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz Goniec ale mam jedno pytanie.

    Jaki był cel tego wpisu?

    OdpowiedzUsuń
  3. Próbuję wam wytłumaczyć, dlaczego się zachowuję tak a nie inaczej, bo widzę, że coraz więcej osób ma do mnie za to pretensje lub/i traktuje mnie jak nawiedzonego wariata.

    Poza tym chciałem też Emilii lepiej wytłumaczyć jak czaruję a tego się nie da zrobić bez kontekstu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Goniec może mi się zdaje ale, każde z nas wie jak się czaruje, każde z nas w świecie w którym było czarowało. Tylko nie każdy nazwie to co się działo czarowaniem. Ty byłeś w świecie który znasz byłeś tu i wiesz jak funkcjonuje natomiast każde z nas było w innym świecie i który nie rządzi się tymi samymi prawami które znamy z tego świata. Czy może nie istnieć fizyka, tak. Pytanie co wtedy. Pytanie co jeśli prawa z tamtych światów są niezbyt widoczne w naszym świecie. Nie wszystko jest dla nas jasne i musimy się nauczyć pewnych prawideł, albo sobie przypomnieć.
    Poza tym każdy z tych światów pokazał nam co innego, to co chciał.
    Stajesz się inny z powodu tego co widziałeś. To zrozumiałe, Twoja dusza cierpi, że jest znowu na tym świecie.
    Powiedziałem że tak jest w przypadku każdego z nas. Ale może nie jest może się mylę, bo w końcu odkąd was poznałem w postrzeganiu swego życia ciągle się mylę. Nawet teraz mam problem czy moja rodzina jest zła czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz. Tym wpisem raczej sugerujesz, że - czy podoba się nam to, czy nie - Widziałeś więcej, wiesz więcej.

    Jakbyś zupełnie zapomniał, że do rozwiązywania sporów potrzebna jest odrobina pokory.

    OdpowiedzUsuń
  6. Klisza, zdaje ci się. Twój komentasz świadczy o tym, że znowu nie słuchasz albo ni8e czytasz. Ja nie wiem jak się czaruje, w tamtym świecie nie czarowałam i z tego co w2idziałam ty też nie. Więc nie rozumiem skąd te wnioski. Chyba, że walkę rożnem z Ogarem nazywasz czarowaniem. Chyba, że twój sposób myślenia, że coś zdziałasz rożnem jest mocno "magiczny"

    OdpowiedzUsuń
  7. Troche się domyślam, że może to, że wyrzuciłam wszystkie zegarki bo mnie wkurzają, bo jedne chodzą za wolno inne za szybko, w związku z tym czas muszę przestawiać na nich co pół godziny, ma cos wspólnego z moją nową umiejętnością. Ale mocno jest ona nie przydatna, chyba, żebym zmieniła zawód na zegarmistrza. Taka trochę bez sensu i nie uważam, żebym potrzebowała to kontrolować, po prostu wyrzuciłam zegarki i po problemie

    OdpowiedzUsuń
  8. Pytałam się was, jak "czarujecie" w związku z tym, że moze to mi pomoże ogranąć co jest ze mną

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Neo

    Nie wiem czy wiem więcej od każdego z was. Na dobrą sprawę nie wiem właściwie co wy wiecie i potraficie. Emilia wprost przyznaje, że nie wie jak to działa, Alex już rzucała silne zaklęcia i tego nie kryje. Ja zresztą też od samego początku nie kryję się z tym co widziałem, opowiadałem to ze trzy razy. I teraz pytanie, czy w imię "pokory" mam was okłamywać? Nic nie mówić? Nie przyznawać się do własnej wiedzy? Jaki wtedy ze mnie pożytek? Moja wiedza to jedyne co mam i czym mogę się podzielić.

    Może czasem mój ton jest mentorski. Przepraszam, nie zawsze potrafię sformułować wypowiedź w neutralny sposób, nawet jak chcę to mi nie wychodzi. Weź proszę na to poprawkę.

    To, że zostało mi pokazane tak wiele wcale nie sprawia, że czuję się od was lepszy. Czasem jest to nawet przykre i obciążające. Np. teraz gdy muszę się tłumaczyć przed Tobą. To właśnie chciałem przekazać.

    Podejrzewam, że wy mogliście widzieć takie rzeczy jakich ja nie widziałem. Np. Emilia widziała jakiś jeszcze jeden, inny świat i ja do tej pory nie wiem, czym mógł on być.

    OdpowiedzUsuń
  11. No widzisz, jeżeli czujesz, że się teraz przede mną tłumaczysz, to zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodzi.
    Jeżeli jedyną alternatywą jaką widzisz od swojego podejścia jest okłamywanie nas, zakończmy może ten temat zanim ktoś powie rzeczy, których być może będzie później żałował.
    Wybacz, że ta rozmowa stała się dla ciebie przykra i obciążająca.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.