Nawiązując do ostatnich wydarzeń, chciałam pogadać o kilku kwestiach. Zacznę może od, nie tyle pierwszej, ale musiałam zastosować niestety jakiś logiczny podział.
ZAPRZYSIĘŻENIE
Rozmyślałam, chwilkę o tym co powiedział, ćwierć świadomie Goniec. Domyślam się, że możecie mieć podobne zdanie. Nie zwlekałam z przysięgą celowo, nie był to kaprys by zwrócić czyjąkolwiek uwagę. To trochę tak, jakbyście mieli skakać na bungee, ale w ostatnim momencie, tuż nad skrajem przepaści, ogarnia was strach i niepewność, czy to na pewno dobre rozwiązanie, czy lina mnie utrzyma.
Wszyscy odpowiedzieliście szybko, pewnie. Być może lekkomyślnie, być może nie widzieliście innego rozwiązania, albo pragnęliście tego po prostu, nie mi to oceniać.
Ja miałam potworne wątpliwości, od samego początku, a potem dopadły mnie jeszcze mocniej. Zacięłam się, rozważając każde słowo i co to może oznaczać, jak wiele zmieni w moim życiu ta przysięga.
To nie był kaprys, nie w tak istotnym momencie, nie zarzucajcie mi lekkomyślności w kwestiach ważnych. Owszem bywam niepoważna, owszem bawi mnie to i reakcje innych, ale potrafię rozróżnić kiedy mogę pozwolić sobie, na „frywolne” zachowanie, a przynajmniej mam taką nadzieję.
BRAK UMIARU I ROZSĄDKU
Nie wiem, ilu osób może to dotyczyć, ale mam wrażenie, że mogliśmy zachłysnąć się trochę naszymi możliwościami. Bez sensu i zastanowienia, wykorzystujemy „magię”, a przecież ostrzeżono nas o konsekwencjach i konsekwencje te dosięgają nas pośrednio, bądź osoby w naszym otoczeniu.
Tak, wiem, że niektóre rzeczy fajnie jest robić inaczej, tak z przytupem, tylko mam jedno pytanie. Po co? Dla treningu, to rozumiem. Obawiam się jednak, że my robimy to dla „frajdy”, rozrywki samej w sobie, dla szpanu, bo mogę.
Opamiętajmy się. Jeżeli chcemy podnieść łyżkę, to podnieśmy ją, ale normalnie, siłą własnych mięśni, a nie tworząc wiry powietrzne, czy przenosząc ją za pomocą okien w przestrzeni. Rzeczy proste, wykonujmy prosto, jeżeli chcemy ćwiczyć, ćwiczmy, ale nie nazywajmy ćwiczeniami, chwilowe kaprysy, co gorsza wykonywane na oczach śpiących
Bo otrzymaliśmy już ostrzeżenia, które zignorowaliśmy, więc tłumaczenia, że nikt nam nie powiedział, są co najmniej nie w porę. Lekcję też już otrzymaliśmy, oby ostatnią tak dotkliwą. Niestety nie jestem głupia, a moja matka nie ma na imię Nadzieja.
Ad 1.
OdpowiedzUsuńO ile wcześniej miałem (i wokalizowałem) swoje wątpliwości co do Twojej postawy, to teraz mogę przyznać, że były one niesłuszne. Cieszę się, że zrobiłaś to, co kazało Ci sumienie.
Z mojej strony zwyciężyło wyrachowanie. Chcę się lepiej zorientować jaką grę prowadzi Konsylium i jego frakcje a jednocześnie obawiam się że póki co oni trzymają nas w garści i dają dość iluzoryczny wybór - albo dołączymy albo nas wygnają. Bądź gorzej, patrząc na Dzierżyńskiego.
Ad. 2
Całkowicie się zgadzam i sam postaram się zastosować do tej rady. Jest mi głupio, że wywołałem ten paradoks pod domem Jacco gdy nakładałem ochronne pole siłowe na Kliszę. Zresztą każdy z nas wywołał paradoks próbując zrobić coś dobrego lecz nieprzemyślanego. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
Wydaje mi się jednak, że nie możemy zapomnieć o tym, że wszyscy otrzymaliśmy naszą moc w jakimś celu. Ja chciałbym za pomocą swojej mocy pomagać ludziom. I choć wydaje mi się, że arkana które otrzymałem nie są tak bardzo przydatne, nie jest to powód, by rezygnować.
Odkrywanie ludzkich zmartwień by móc z nimi walczyć, motywowanie ich do działania, odnajdywanie zaginionych ludzi i przedmiotów, przekucie pecha w szczęśliwy los, leczenie chorych bądź podsuwanie im trafnych diagnoz... to wszystko leży w zasięgu naszych możliwości.
Pytanie, ilu magów faktycznie się temu poświeca a ilu rusza w pogoni za wiedzą, potęgą, pieniędzmi, pięknem. I czy nie powinniśmy z tego wyciągnąć wniosków.
To nie sumienie, to rozsądek.
OdpowiedzUsuńNie wiem, co tam się wydarzyło, przy domu Jacka. Doszłam tam z Lokim później, w zasadzie, gdy nic już nikomu nie groziło.
Mam tylko poważne wątpliwości. Ja nie jestem pewna, za co tak naprawdę, ta istota ściga Kliszę. Czy jest to tylko kapryśny rozkaz jego Pani. Czy kryje się za tym coś więcej?
Bo widzicie, Klisza ma dość wybuchowy charakter, i problemy lubi "rozwiązywać" siłą. Rozwiązywać to bardzo złe słowo, bo jak na razie, miał przez to same kłopoty, nie tylko on.
Boję się, że on mógł coś tam nabroić, a jeżeli, za czynami tamtej istoty stoi prawo, to może się okazać, że w rozwiązaniu tego konfliktu, nie otrzymamy pomocy z góry.
Nie znam się na ogólnie przyjętych zasadach w tym, świecie?
Zupełnie nie mam pojęcia co Klisza mógł zrobić... Ale chyba mówimy tutaj o skrajnie odmiennym od naszego systemie etycznym i prawnym .
OdpowiedzUsuńŚwiat, w którym z ludzi robi się przedmioty albo pokarm, zamyka ich cierpiące dusze w obrazach może mieć prawa równie okrutne i bezsensowne jak to, co się tam wyprawia. Wiesz, dla mnie Arkadia (mimo piękna, jakie jest jej przypisywane) brzmi jak "nie schodź ze ścieżki bo umrzesz" albo "jeśli się odwrócisz zamienisz się w kamień".
Teoretycznie możemy zapytać się jakiegoś specjalisty od Lex Magica (jeśli jest ktoś taki) albo po prostu doświadczonego Akantusa który zna się na prawach Arkadii i przysięgach. Może dziekan Esotologii?
Tak przy okazji... Meri, czy ty przypadkiem nie wspominałaś o tym, że wiesz, gdzie jest wejście do Arkadii? Sorry, że tak Cię zlałem wtedy, nie było to uprzejme z mojej strony. To może być karta przetargowa do negocjowania z innymi Akantusami o pomoc.
(z góry przepraszam za double posta)
OdpowiedzUsuńBo jest jeszcze jedna kwestia... jaka zbrodnia jest na tyle poważna, by została ukarana śmiercią nie tylko Kliszy, lecz również wszystkich jego bliskich?
Chłopaki coś wspominali o tym, że ogar używał określenia "bohater" czy jakoś tak. Jak w jakiejś powieści... do tego ten podział na akty, o których wspominacie. Brzmi trochę, jak jakieś wyreżyserowane przedstawienie. Albo raczej starożytny, rzymski cyrk z ofiarami z ludzi... może jak będziemy nudni, to się nami znudzą? :/
Wiecie co? Tak Klisza zrobił straszne przestępstwo jak dla nich. Dokładniej popsuł "zdjęcie", do Arkadii spowadzono Klaudię,
OdpowiedzUsuńżeby zrobić jej to co Insomii, tylko, że na oczach widzów. Klisza się potchnął, żeby zdjęcie nie wyszło.
Został za to wyrok śmierci. poneważ ogry nie dały sobie rady wysłano za nimi ogary. Miałam wybrać jednego,
który będzie ich ścigał i wybrałam tego, który nie miał zajebistego sadyzmu w oczach,
a raczej był wystraszony (Andrzej) Drugi złapał Kladudię i baardzo powoli wyciągnął ją na otwartą przestrzeń, żeby Klisza widzał,
potem zaczął ją baardzo powoli konsumować, tak, żeby głośno i długo wrzeszczała i broń Boże za szybko nie umarła.
Ten ogar jest po prostu potwonym sadystą i tak jak kot (ma jego geny i oczywiście bez obrazy JJ) lubi sę pobawić jedzeniem
i je podręczyć przed śmiercią i konsumcją.
Więc proszę zakończcie temat, że pewnie Klisza zrobił coś okropnego, bo to nie prawda. Jedynym jego błędem było,
że zamiast uciekać zaczął z nim walczyć. Co powtórzył na Saskiej Kępie.
Jeżeli chodzi o magię
Alex, jesteś chyba jedną z perwszych osób, która zaczęła się nią bawić i nadużywać. I teraz pouczasz innych.
Tak zagadzam się masz rację, ja sama tylko raz czy 2 użyłam świadomie magii i nie mam zamiaru się nią bawić.
Tylko też trochę pokory, jak to mówi Neo.
(tak poza growo: Wielkie dzięki za imprezę i za prezenty. W poniedziałek pewnie będziemy mieć internet
i będziemy mogli nadal się kłócić bez większych problemów :-) )
@Meri. W którym momencie twoim zdaniem nadużyłam magii? To bardzo interesująca kwestia.
OdpowiedzUsuńZapewne jestem jedną z pierwszych osób, bo też obudziłam się najwcześniej i nie bawię się, lecz ćwiczę, a to zasadnicza różnica.
Pokory? W którym momencie, twoim zdaniem, mi jej brakuje. W tym w którym piszę, że "powinniśmy" przestać powodować paradoksy, a może powinnam użyć sformułowania "powinniście", wówczas faktycznie, miała byś podstawę do oskarżania mnie o brak pokory.
Czyli jednak Klisza nabroił. Mało istotne w tej chwili jest, jak moralnie widziany jest ten czyn w naszym świecie. Nawet jeżeli, naszym zdaniem, nie było to złe. Pytanie, czy możemy oczekiwać pomocy strzał, w rozwiązaniu tego problemu?