Jak zapewne zdążyliśmy się już wszyscy zorientować, gdy rzucamy zaklęcia spoza swoich wiodących arkanów, wymaga to od nas zużycia many.
Niestety, bez dostępu do Źródła nasze możliwości zdobycia many są dość ograniczone; spalanie masy mięśniowej albo niszczenie nerwów jest zdecydowanie ostatecznością. Manę od Akademii będziemy zaś dostawać tylko podczas ćwiczeń praktycznych.
Jest oczywiście metoda obejścia tego, tzn. wykorzystanie rot, to jest sformalizowanych reguł rzucania czarów, które już zawierają w sobie imago (wymyślone przez innego maga). O ile tworzenie rot jest poza naszym zasięgiem, to uczenie się ich jak najbardziej wchodzi w grę. Roty podobno łatwiej rzucać niż czary improwizowane, i pozwalają one oszczędzać manę.
Właśnie o rotach rozmawiałem z JJ-em, który zaproponował, że skoro mamy dostęp do Adepta, to możemy pomyśleć o kupieniu rot. Roty do najprostszych czarów nie powinny być specjalnie drogie ani trudno dostępne. Jeśli dobrze rozumiem, roty najczęściej wymienia się za inne roty, manę, tass (manę zaklętą w przedmiocie) albo inną "magiczną" walutę, ale w przypadku najprostszych rot możliwe, że w grę będą wchodzić bardziej zwyczajne środki płatności, od pieniędzy po przysługi.
JJ zasugerował, że ja i on moglibyśmy zrzucić się na roty z arkanum Umysłu, np. taką pozwalającą na dwutorowe myślenie (taki umysłowy multi-tasking). Może Alex też byłaby zainteresowana taką rotą. Analogicznie, rota pozwalająca na leczenie przydałaby się Meri, oraz naszym Thyrsusom.
Wydaje mi się, że nawet jako "koty" na magicznym uniwersytecie mamy możliwości zapłacenia za tego typu rzeczy: galopujemy jak szaleni pakując się różne tarapaty (Rektor nazwał to "awanturnictwem") ale to sprawia, że mamy przewagę doświadczeń nad studentami którzy prowadzą trochę mniej intensywny i bardziej zachowawczy styl życia. Zawsze możemy w zamian za roty podzielić się doświadczeniami, wiedzą, albo wykonać dla kogoś jakieś proste zadanie.
Ja sam już raz dobiłem takiego targu: jak wiecie Lewin gromadzi informacje na temat Przebudzeń, w związku z czym gdy potrzebowałem many, zaproponowałem mu udział w badaniach. Otrzymałem w zamian tass, Lewin dostał materiały, i w dodatku jeszcze zdobyłem u niego punkty, bo powiedziałem, że trenuję magię Umysłu.
Wydaje mi się, że powinniśmy się wspólnie zastanowić jakimi konkretnymi zasobami dysponujemy na handel. Już raz, przy rozmowie z Arcadem, okazało się, że nie wiemy co możemy zaoferować w zamian - na szczęście dzięki Meri udało się z tego wybrnąć. Następnym razem lepiej uniknąć takiej niezręczności.
PS. Obrazek przedstawia stereotypowy grimuar, czyli magiczną księgę. Podobno zbiory zapisanych rot to właśnie grimuary.
PPS. Jedyna wątpliwość która mnie naszła brzmi - czy przypadkiem nie potrzebujemy znać języka atlantydzkiego żeby nauczyć się rot?
Mogę wspomóc w zebraniu się na leczenie, tarcze ochronne, na coś co może pomóc wszystkim.
OdpowiedzUsuńReszta mnie nie interesuje.
Kupić za pieniądze? To zły pomysł, nie poczujemy wartości tego co otrzymamy.
Spoko. Ale jednak nie mogla byś pomyśleć co by się tobie przydało? Może inni uznają że waro się i na ciebie dorzucić. Innych interesuje też twoje dobro, Alex:).
OdpowiedzUsuńA co do kasy... Wyraznie nam mówiono, czego nie słyszałaś jeszcze, że w ramach Adepta i ustaleń z Mysterium warszawskim na wszytko jest wyznaczana adekwatna do wagi cena. Więc jesli jest bliższy jest tobie ten swiatopogląd, nie przejmuj się kwestią pieniężną, bo pewnie zapłacimy czym innym, a nawet jeśli kasą, to adekwatnie do warości. Po prostu większą bandą będzie nam ją łatwiej zapłacić, o to chodzi Gońcowi.
JJ domyślam się o co chodzi Gońcowi, ale bez wysiłku z naszej strony, (czyli np. wzięcie kasy od Kliszy) nie poczujemy wartości tego, nic nas to nie nauczy.
OdpowiedzUsuńMuszę nauczyć się sił i materii, to by mi się przydało. Roty nie interesują mnie, aż tak bardzo.
Ale na pewno przydadzą się jakieś ochronne i leczenia, jeżeli zamierzamy gdziekolwiek chodzić, i przy "płaceniu" za nie chętnie pomogę.
A tak wogóle cy ktoś wie, jak to zdobyć bez pomocy innych, np. manę? Gdzie jej szukać, jak jej szukać? Magiczne przedmioty, tak mamy je wszyscy, ale czy da się jakoś to znaleźć? Jeszcze jeden pomysł. Skoro Ciapek jest kryptozoologicznym okazem i tak reaguje an zaklęcia rzucane na niego, to czy nie dałoby się go jakoś nauczyć szukania takich przedmiotów? Tak jak psy, które szukają narkotyków? Pomyślcie o tym pocątkowo może się ten pomysł wydać głupi, ale jak się bardziej nad tym zastanowić... mielibyśmy jakąś kartę przetargową, nie musielibyśmy sobie robić krzywdy... jestem otwarta na pomysły i propozycje
OdpowiedzUsuńNauczenie Ciapka wyczuwanie/znajdywanie many to bardzo ciekawy pomysł. Tylko, czy potrafiłabyś przeprowadzić podobne szkolenie. Nie było by dobrze, żeby przynosił w zębach maga wypełnionego maną, ani przedmiot należący do kooś. Trzeba by bardzo ostrożnie do tego podejść, raczej jak z psem wyczuwającym narkotyki na lotniskach, niż myśliwskim spuszczonym z łańcucha.
OdpowiedzUsuńMeri, zaczynam się przyzwyczajać. Atak Ciapka był zaskakujący, ale przecież nie stało się nic poważnego, pomijając problemy z właścicielami knajpy i możliwe problemy z policją. Kupiłaś kaganiec? Przydałoby się go wzmocnić.
Goniec, dzięki za opatrzenie ran, przepraszam, że dopiero teraz. Sporo się dzieje.