czwartek, 2 grudnia 2010

Odbija mi

(poniedziałek 29.11.2010r. godzina 17:34)

Nie wiem co się ze mną dzieje.

W nocy z niedzieli na poniedziałek, obudziło mnie pukanie do drzwi. Odpięłam kajdanki i poszłam otworzyć. Na zewnątrz szarzało.

W drzwiach pojawił się dziwny mężczyzna, akwizytor, urzędnik, nie wiem kto. Z początku mówił, że reprezentuje firmę, ale nie powiedział jaką. Chciałam go olać i zamknąć drzwi. Było w końcu wcześnie, a ja chciałam się jeszcze trochę zdrzemnąć, rano w końcu egzamin.

I wiecie co wtedy zobaczyłam. On nie miał nóg… Po prostu nie miał. Tylko kopyta. Kopytaaaaa…

Zamurowało mnie, nie wiedziałam co robić. A on tak po prostu odsunął łańcuch w drzwiach i wszedł do środka, mijając mnie. Mówił coś, że nie będziemy przeszkadzać wujowi i zajmiemy kuchnie, chyba. Poprosił o herbatę z mlekiem i usiadł przy stole, otworzył teczkę, wyjął jakieś papiery.

No i zdjął czapkę, wcześniej ją zdjął, miał rogi, ogon też miał.

Mówił, że cała moja rodzina skończy w piekle. Dosłownie cała, za grzechy, że mój ojciec jest sadystą i mordercą, że siostra zawiodła, a teraz prowadzi rozwiązłe życie, i że ja też tam skończę.

Powiedziałam, że nie popełniłam żadnych grzechów śmiertelnych. A on na to: Jak to, przecież brałaś udział w morderstwie. Jakim morderstwie??? Powiedzcie mi proszę o co mogło mu chodzić, że niby kiedyś mogłam czegoś zaniechać, komuś nie pomóc i to doprowadziło do czyjejś śmierci???

Mówił, że jeżeli zostanę w Warszawie to życie moje i rodziny zamieni się w koszmar. Powiedział, że to już się zaczęło, i że jeżeli wyjadę, to się uspokoi, co prawda i tak wszyscy trafimy do piekła. No może ja, jak będę się codziennie modlić na klęczkach w kościele, to jakoś zmażę swoje winy, ale muszę wyjechać.

Chyba, że podpiszę z nim umowę, krwią. Cyrograf rozumiecie!!! Oddam mu duszę, to może da się coś zrobić, nie pamiętam dokładnie, o co chodziło. Byłam w szoku, cały czas powtarzałam, że to tylko sen, a on potwierdzał. Tak to tylko sen, mówił. Ugryzłam się nawet, żeby się obudzić.

Uznał w końcu, że jeszcze nie jestem gotowa i przyjdzie innym razem. Wyszedł, a ja poszłam spać.

Gdy obudziłam się rano, kajdanki były rozpięte, a ja miałam siniaka po ugryzieniu, ale przecież można ugryźć się przez sen, prawda. W kuchni stała szklanka po herbacie z mlekiem i unosił się, taki dziwny zapach, siarki chyba, jak mi się śnił, to też czułam taki zapach. Gdy szłam na uczelnie, to w śniegu były ślady kopyt, naprawdę były tam.

Oszalałam, prawda. Powiedzcie mi, że oszalałam, że nad interpretuję, że to wszystko przez rozmowę z siostrą. Bo powiedziała, że ON do mnie przyjdzie, tak jak do niej. Bredziła coś o aniołach i o tym, że zawiodła i że teraz musi cierpieć. Boje się, że była naćpana, nie wiem co się z nią dzieje. Nie wiem, co ze mną się dzieje.

I dzisiaj jeszcze ten egzamin, totalny koszmar. Nie odpowiedziałam na żadne z 7 pytań. Uczyłam się, i akurat te 7 pytań idealnie wpasowało się w materiał, którego nie zdążyłam przejrzeć. Egzamin był prosty, każdy kto wychodził z sali, był zachwycony. Podobno od lat nie było tak prostego egzaminu. A ja nic nie napisałam, zupełnie nic. Wyrzucą mnie… Co ja zrobię jak mnie wyrzucą…

4 komentarze:

  1. Hej, nie lam sie, nie zwariowalas. Zajebiscie duzo sie dzieje teraz wokol nas dziwnych rzeczy, _NAPRAWDE_ dziwnych rzeczy, nie jestes sama.

    Chyba rozsuplal sie worek z przerazajacymi akcjami, z kategorii tego co tu latalo na forum, masy innych, i one sa.. Chyba prawda.

    Glowa do gory, nie daj sie, test powtorzysz i zdasz, jak tylko bede mogl podskocze pogadac, albo zlap gonca. Wszyscy do kupy razem damy rade, rozsuplamy to cholerstwo i wszystko sie ulozy.

    Glowa do gory! Nie poddawaj sie!

    JJ

    PS:
    Ej, przy okazji, profesjonalna porada - nie podpisuj niczego. Serio. Cholera wie ile z tego jest na serio, a kolesiowi z kopytami i prawnikowi nigdy nie prafuje sie w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma poprawek, pozostaje tylko zaliczyć na maksymalną ilość punktów egzamin końcowy. Wtedy będzie mi wypadać 3. Bo nie mam punktów za obecności i ten ostatni test, sami wiecie. Jakaś tragedia.

    Nie, lepiej jeżeli nie będziemy się widzieć. Dziwnie się czuję i boje się, że mogłabym...

    Zresztą mniejsza z tym. Przejdzie mi, mam nadzieję. Więc może, więc lepiej nie odwiedzajcie mnie. Proszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurde, a myślałam że tylko my mieliśmy przejebane. Wychodzi na to, że samo przestanie się spotykać nie jest rozwiązaniem na nasze problemy bo i tak _dziwne_ rzeczy dalej się dzieją.

    Pozdro
    Ping

    OdpowiedzUsuń
  4. Chce się z wami spotykać. Tylko nie w tej chwili, nie w najbliższym czasie. Trochę dziwnie reaguje na ludzi ostatnio, zwłaszcza na mężczyzn.

    Będzie mi głupio po prostu, albo bardzo niezręcznie.
    Mam nadzieję, że rozumiecie.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.