Powiedzmy, że ktoś wbrew swojej woli, przetrzymywany jest w piwnicy.
Powiedzmy, że wiem, gdzie znajduje się piwnica i kim jest osoba przetrzymywana.
Powiedzmy, że mam klucze do tej piwnicy.
Powiedzmy, że próba uwolnienia, czy znalezienie się w okolicy może być niebezpieczne.
Powiedzmy, że kompletnie nie wiem co z tym zrobić, ale bardzo chcę.
Nie za bardzo rozumiem? W twojej piwnicy? Kto przetrzymywany? O co chodzi?!
OdpowiedzUsuńTeż nie rozumiem. Kto jest przetrzymywany i czemu nie zadzwoniłaś w tej sprawie na policję jeszcze?
OdpowiedzUsuńO co chodzi, Alex?
Jak my możemy pomóc? Bo oczywiście, że coś musimy z tym zrobić.
Koleżanka mojej siostry Marta. Jest przetrzymywana u nas w piwnicy.
OdpowiedzUsuńNie zadzwoniłam na policję, bo musiała bym podać swoje dane osobowe, a wtedy istnieje ryzyko, nieprzyjemnego spotkania z znajomymi ojca.
Nie wiem, po za tym, czy Ojciec nie ma znajomych w policji i zdołał by ją przenieść, albo cokolwiek.
Jak chcesz to załatwić bezpośredni, czyt. przejechać tam i ją wyciągnąć, to jestem w stanie się tym zająć... tylko potrzebuję chwili na przygotowanie i najlepiej kogoś do pomocy.
OdpowiedzUsuńNapisz co to dokładnie za budynek, jak wygląda piwnica itd - wszystkie informacje wywiadowcze będą pomocne.
Nigdy się nigdzie nie włamywałem, ale z dobrym przygotowaniem to nie jest specjalne trudne.
Alternatywa to telefon-anonim, ale sama napisałaś, że ze względu na znajomości Twojego ojca może to być problem...
Czy dobrze rozumiem, ze planujecie wlamanie? A co z rodzicami Marty? Oni nie sa w stanie zajac sie tym z policja? Branie absolutnie wszystkiego we wlasne rece uwazam za spore przereagowanie z naszej strony.
OdpowiedzUsuńNie planujemy. Ja planuję. Nie każę też Ci się w to angażować, Neo. Rozumiem, że Twoje zasady tego nie dopuszczają. Moje - tak. Jeśli to jedyna pewna metoda by jej pomóc, a nie narazić a jeszcze większe zagrożenie, jestem w stanie zaryzykować.
OdpowiedzUsuńZostawiłam im wiadomość na sekretarce, nikt nie odbiera domowego telefonu.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy "włamanie" się tam, to najbezpieczniejsza metoda, nie wiem do czego może się posunąć ojciec i jego kumple. Ale skoro zupełnie niezwiązaną ze sprawą dziewczynę, był w stanie zamknąć w piwnicy?
To nie chcę wiedzieć, co mógłby zrobić nam.
Nie czuje sie zbyt komfortowo, widzac, ze tak latwo przychodzi ci planowanie wlamania. Zwlaszcza jak w rownoleglym watku tak sprawnie idzie ci radzenie, by nie sluchac podszeptow od zlego.
OdpowiedzUsuńNie rozumiem tez skad takie zdecydowanie, skoro na pewno sa inne opcje, ktorych jeszcze nie przemyslales.
Zwlaszcza jezeli uwazasz, ze jej rodzina nie jest w stanie jej pomoc - co bedzie z Marta jak akcja sie uda? Bedziesz ja u siebie przetrzymywal i ukrywal przed policja?
Może po prostu wierzę w wyższą konieczność... może zbyt wiele czytałem o sprawach związanych z porwaniami i wiem, że jeśli ofiara nie znajduje się w ciągu 48 godzin, to często nie znajduje się w ogóle.
OdpowiedzUsuńMoże też wiem, że to co robię biorę tylko na siebie i wiem jakie są tego konsekwencje, dlatego nikogo więcej nie namawiam.
Co do innych opcji to jestem otwarty na propozycje. Problem w tym, że z postów Alex wynika, że na razie nie ma innych opcji.
Co do ostatniego pytania - jeśli będzie taka potrzeba, to czemu nie.
Może powinnam pogadać z ojcem.
OdpowiedzUsuńTylko, że nie odbiera ode mnie telefonów.
Wiecie, on wypuści Martę, a ja nie prześlę akt do CBŚ, albo do niezależnej politycznie prasy?
Chcę to jakoś załatwić, ale nie chcę, żeby komukolwiek coś się stało.
Spróbuj. Nie wiem, czy to zadziała, ale spróbuj.
OdpowiedzUsuńNie masz może telefonu do sąsiadów albo możliwości sprawdzenia ich nr tel w książce telefonicznej?
Albo rodzina która mieszka w Trójmieście?
Może w ten sposób się uda skontaktować.
Nikt z mojej rodziny nie odbiera. Ojciec od kilku dni nie pojawia się w pracy. Babcia po zawale leży w szpitalu.
OdpowiedzUsuńMam numer telefonu do rodziców Marty, ale nikt nie odbiera.
Prosiłam, żeby rodzice koleżanki sprawdzili, czy u mojej rodziny jest wszystko oki, bo nie mam od nich wieści.
Czyli moim zdaniem sprawa jest jasna. Musimy pojechać do Trójmiasta i zobaczyć co się stało. Sprawdzić co u rodziny Alex, sprawdzić co u Zosi.
OdpowiedzUsuńAlex, masz klucze do domu? Ta piwnica jest u Ciebie w domu, tak? Jak on w ogóle wygląda - mieszkanie w bloku, dom jednorodzinny?
Możemy po prostu zdecydować na miejscu co robimy. Tak chyba będzie najlepiej.
Ok, widać, Bury miał rację, że "następne tygodnie będą bardzo stresujące"
OdpowiedzUsuńMoże spróbujmy inaczej. Goniec, nie rób proszę z siebie Kamikadze, ok? Jesteś fajny chłopak i dobry ale to nie znaczy, że musisz się w związku z tym dać zabić, albo coś. Może najpierw spróbować dowiedzieć się o co chodzi? Może pojedź do Gdańska z Alex (o ile będzie chciała) i sprawdźcie PO CICHU co się tam dzieje, zbierzcie informacje? Bo skoro rodzina Alex nie odbiera to przepraszam, że to mówię, ale wynika z to z twojej opowieści alex, co jeżeli coś im się stało złego?
Pomyślałeś o tym Goniec? Czas na włamanie i narażenie się jeszcze bardziej będzie. Pojechać tam, dowiedzieć się czy to przede wsystkim prawda, że Marty nikt nie widział. Odiwedzić babcię w szpitalu, pogadać, zobaczyć co z rodziną Marty, może coś wiedzą i przede wszystkim CO Z RODZINĄ ALEX! Jak już mamy się wpierdalać w nieziemskie kłopoty (na razie pewnie mam je tylko ja i klisza)to lepiej sprawdzić?
Chodziło mi o to, żebyś TY nie dal sie zabić Goniec, nie umiem edytować, wiec nie poprawie
OdpowiedzUsuńOk, jak pisałam to nie było jeszcze komentarza Gońca, albo nie zaktualizowała mi się strona. Cieszę się , że jesteś rozsądny i przepraszam :-), ale może jakieś pomysły podrzuciłam
OdpowiedzUsuńHej,
OdpowiedzUsuńCieszę się, że myślimy o tym samym, Emilio. Tak, nie zamierzam robić nic metodą na kamikaze. Na miejscu się zorientujemy w sytuacji i będziemy działać tak dyskretnie i ostrożnie, jak tylko się da.
Kamienica na ul.Złotników 4, 2 piętro. Jest tylko jedno mieszkanie. Drzwi po prawej są czynne.
OdpowiedzUsuńWiem, że Zosia została troszkę skarcona przez ojca, ale nic jej nie jest.
Niedawno z nim rozmawiałam. Jest przestraszony i wściekły. W czwartek przyjeżdża do Wawy. Chce zabrać mnie do Gdańska, uważa, że grozi mi niebezpieczeństwo, że chcą mnie zabić, to samo mówił o Marcie, że to dla jej dobra.
Jutro na wszelki wypadek wyrobię klucze do piwnicy i mieszkania. Zostawię u Ping. Tak samo dokumenty swoje, indeks, dowód i takie tam. Narysuję plan mieszkania i wejście do piwnic. Ale powtarzam, to tak na wszelki wypadek.
Ojciec mówi, że jacyś hipisi obserwują dom, pytał czy to moi znajomi. Nie wiem, o co kaman.
Alex, może nie pojawiaj się jutro w miejscach które Twój ojciec zna (uczelnia wliczona)? Niespecjalnie chciałabym, żeby cię porwał i zamknął w piwnicy ;-/
OdpowiedzUsuńPozdro
Ping
Ping ma rację. Jeśli koniecznie musisz być tam gdzie zwykle, to unikaj miejsc, w których jest pusto. Trzymaj się dużych grup ludzi. I trzymaj telefon komórkowy w takim miejscu, żeby Ci go nie znaleźli. Może uda się zadzwonić z miejsca uwięzienia (biorąc pod uwagę jak to daleko, to pewnie bagażnik samochodu).
OdpowiedzUsuńWiem, że to ryzykowne... ale może powiedz panu Aloizemu, że ojciec przyjeżdża, jednocześnie prosząc by postarał się nie zrobić mu krzywdy?
Jeśli o mnie chodzi możemy pojechać do Gdańska w czwartek skoro świt żeby się dowiedzieć, co się tam stało i ew. pomóc Marcie. Chociaż nie ukrywam, że wolałbym trochę późniejszy termin, byłbym w stanie się lepiej przygotować.
Umówiłam się z ojcem po zajęciach, na wydziale.
OdpowiedzUsuńNie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Muszę oddać mu dokumenty.
Tak, muszę pogadać z Panem Alojzym.
Nie no, nie pojawiaj się na zajęciach ani na wydziale jutro, bo cię porwie.
OdpowiedzUsuńJak coś to ja mogę oddać mu te dokumenty przez kogoś podstawionego i będzie po problemie.
Zdecydowanie nie możesz mu się pokazać na oczy!
Pozdro
Ping
Eh, jakbyscie mieli jakies problemy wymagajace interwencji prawnika (in training) to dzwoncie.
OdpowiedzUsuńJJ