(sobota, 11.12.2010, godzina 3:08)
Mam 38 z kreskami, ledwo widzę monitor, nie wyspałam się od tygodnia, a jak tylko zasnę, to topię się w koszmarze. Dodatkowo mam zszarpane nerwy a Alex szantażuje mnie i sprawia, że nie mogę ukoić ich przy pomocy butelki, lub raczej kilku. W efekcie straciłam już paznokcie i chyba przestały działać wszystkie długopisy, które mam w domu - muszę pamiętać, żeby kupić z 50. To wszystko sprawia że jestem w najlepszym stanie do pisania o tym, że Rzeczywistość Jest Kłamstwem i innych rzeczy, które cały czas jak tylko bym nad nimi pomyślała będąc normalnie, sprawiłyby że sama bym się zgłosiła do wariatkowa.
Oprócz tego czuje się doskonale - nawet nie wiecie jak mi ulżyło, że nie mamy śmierci na sumieniu oraz że nie grożą mi odwiedziny służb specjalnych czy innych MiB i zapuszkowanie, bo przeglądałam akta czarnych operacji. Nota bene - wszystkie informacje o nich zniknęły z moich kompów, dysków i pamięci - zostało to co jest wzmiankowane na forum i to co pamiętamy.
Mam nadzieję, że wszyscy już zakończyli paranoję i wrócili do posiadania włączonych telefonów i własnych numerów. A propos paranoi - Tadeusz się nie odzywa od dłuższego czasu w ogóle, próbowałam na priva, ale też bez rezultatu. Odniosłam JJowi szyfrator, Klisza zaś stwierdził, że się z nami nie bawi i odniósł mi swój - więc jakakolwiek bezpieczna komunikacja z nim to tylko ustnie, jeśli ktoś bardzo czuje potrzebę się do niego odzywać i ryzykować życie.
Hmm...chyba wyszła mi przydługa dygresja, ale jakoś nie chce mi się jej kasować.
Tak więc, znajomy znajomego znajomego z Anonymous się do tej pory nie odezwał - pewnie sami coś się tam bawią tymi informacjami co mamy i gonią rządowy spisek, o ile oczywiście Człowiek Który Wie Wszystko też nie sprawił, że przestali się tym interesować. Mój najnowszy laptop został u Emilii - więc nie wiem czy się cudownie naprawił, ale powątpiewam w to jakoś.
Aha, sama nie wiem czy dobrze wiedzieć, że część tych głupot co wypisaliśmy to prawda i istnieją rządowi MiB, wampirze czy wilkołacze mafie oraz agencje telepatów walczące o manę na świecie. Powinnam pooglądać chyba trochę głupich seriali, ale a) jest to trudne b) myślę że uwierzę we wszystko co w nich zobaczę i mi odjebie do końca. Tak więc mamy trochę takich amatorów jak my, których cechuje? No właśnie, co? To że przypadkiem wpadliśmy na trop czegoś dziwnego? Spotkaliśmy ducha? Urodziliśmy się w złej (i chyba czasem nawet w kategoriach moralnych też - patrząc na to co było o rodzinie Kliszy czy Neo) rodzinie? Kurde, trochę bez sensu, żeby kogoś tak znaleźć.
Więc mamy trochę amatorów takich jak my, którzy boją się że wariują, zachowują irracjonalnie i ukrywają przed światem. To jak dla mnie znaczy, że z założenia trochę kiepsko będzie ich znaleźć przy naszej wiedzy o świecie i środkach, którymi dysponujemy. Plus, jeśli pojebało ich trochę bardziej niż nas, albo coś, to mogą być nieprzyjemni i niebezpieczni.
Mamy wilkołaki. Wedle Emilii są miłe, cute i w ogóle zajebiste. Problem w tym, że dla osób, które nie są Emilią najpewniej są psychopatycznie niebezpieczne. Plus mają dużo futra, zębów, pazurów i przemiany w wilka podczas pełni. Jak dla mnie, nie chciałabym utrzymywać z nimi bliższego kontaktu ani podać adresu.
Wampiry to chyba jeszcze gorzej - czy się świecą w dzień czy nie, to i tak wolałabym się nie obudzić z koszmaru po to by zobaczyć, że jakiś blady przystojniak właśnie wykrwawia mnie na śmierć jak świnię.
Co dalej? Rządowe czarne operacje ("Projekt: Urszula" i panowie z tłumnikami) albo Men in Black - jak dla mnie zdecydowanie też nie jest to coś, koło czego chciałabym się kręcić. Zwłaszcza po tym, jak udało nam się cudem wykręcić z wizyty w Guantanamo czy nieoznakowanym grobie.
Trochę z dupy. Znaczy jak dla mnie pozostaje nam zajęcie się rzeczami, które i tak nas interesują, w nadziei że tak jak powiedział Człowiek Który Wie Wszystko zaprowadzi nas to do odkrycia Prawdy (albo nawet PRAWDY). Z mojej strony to (jak tylko wyzdrowieje na tyle, żeby wyjść z domu) obejmuje dalszą część Zagadki Lindley'a - po dość dziwacznej wizycie w nocy na Filtrach i oprowadzeniu przez jakiegoś dziwacznego kanalarza udało mi się znaleźć trzeci fragment mapy.
Pozostały jeszcze dwa - jeden w domu Lindley'a (i jako że znalazła go poprzednia grupa to musi być na wierzchu - trzeba tylko sprawdzić gdzie te parę lat temu było coś remontowane [żeby dorwali się do mapy pod tynkiem/boazerią/tapetą] albo który kawałek domu przetrwał cały wojnę) oraz drugi, i ten chyba na koniec, głęboko w kanałach.
I wiecie co, mam wrażenie jakieś, że powinnam się z tym pospieszyć. I to bardzo. Nie wiem czemu. Ale wolałabym zakończyć tą sprawę do końca roku chyba. Chyba nawet bardzo, bardzo, bardzo.
Kończę, idę zrobić sobie kolejną kawę.
Pozdro
Ping
Emilio uspokój się. Proszę.
OdpowiedzUsuńCzy coś Ci grozi??
Chciała bym pogadać na kilka tematów.
Więc napisz kiedy masz czas, chyba, że mogę Cię złapać jakoś mailowo.
Daruj Ping, wiesz brak alkoholu we krwi gorączka :P.
P.S. Klisza (wiem, że miałam o nim nie pisać) nie ma obecnie dostępu do forum, więc i tak nie przeczyta postów od Ciebie. Oddał dekoder.
Ping, czy ty oprócz gorączki nie naćpałaś się przypadkiem?! nie wiem czy wiesz ale jestem magistrem weterynarii
OdpowiedzUsuń(oznacza to, że się troche orientuje w zachowaniach wilków, bo tak go traktuje.
sugerujesz, że jestem idiotką? Czy ktoś ci pranie mózgu zrobił?Jeżeli od kliku tygodni mówię kliszy, żeby
zostawił temat burego nie chcę mu dać numeru telefonu do niego, ŻEBY KREW SIĘ NIE POLAŁA to wg ciebie oznacza,
ze uażam go za milutkiego fajniuśkiego pieska?!
Ochujałaś zupełnie? To że prbowałam ratowac jakoś kliszę, bo wiem, że jego zabiegi z bronią na srebro czy złoto
gówno mnie obchodzi z czym oznacz tylko, że go trochę lubiłam, ale mi przeszło, zaraz napiszę czemu a
zainteresowANEMU SMS.
ale wracając do tematu:
Co, że fascynujący? tak to zrozumiałaś? sprawdz może w słoniku jak nie rozumiesz słów.
Anakondy, Wilki Lwy i inne też są fascynujące, co nie oznacza że są fajniutkie cieputkie itp. mogą ci urawć
głowę u nasady dupy i są niebezpieczne jak cholera Że milutki, weź się ogarnij dziewczyno albo chociaż przeczytaj
bzdury, które napisałaś zanim je opublikujesz!
Alex dobra robota niech cholera otrzeźwieje. Może ja piję ale nikogo nie obrażam ani ne narażam na
niebezpieczeństwo przez to osób trzecich I tak rę szaty, lubię burego mimo, ze sie go boję i staram sie
nie prowokować jak każdą niebiezpieczną osobę. On nie wiem zupełnie czemu chyba też mnie trochę lubi,
bo uprzedza nie o pewnych zdarzeniach wcześniej.
I tak rę szaty, lubię burego mimo, ze sie go boję i staram sie nie prowokować jak każdą niebiezpieczną
osobę. On nie wiem zupełnie czemu chyba też mnie trochę lubi, bo uprzedza nie o pewnych zdarzeniach wcześniej.
No wybacz, ze jestm mu za to wdzięczna naprawdę jestem złą osobą, że próbuje sie od niego dowiedzieć co jest
grane (z nami wszystkimi) w taki sposób, zeby nas nie pozabijał
A jeżeli chodzi o kiszę (to co mu w smsie też napiszę) Tak wszyscy mieli rację ja się myliłam jesteś głupim
egoistycznym chujem To że zadzwoniłeś do burego (mimo że ja to miałam zrobić i z nim pogadać o tym co jesteś
winien). No tak! W sumie nie zrobiłam tego zaraz po rozmowie z tobą, oj straszne! tylko jak sie dowiedzialam,
że znou ci coś grozi poleciałam ci powiedzieć, wybacz że wolałam do niego nie dzwonić 2 razy na dobę, żeby sie
nie wkurzył, oboje wiemy co to oznacza. Wyobraź sobie słońce, że ja też mam jakieś rzeczy na głowie i nie
muszę w ciągu 5 minut od niego znow dzwonić!!
To że zadzwoniłeś do burego (mimo że ja to miałam zrobić i z nim pogadać o tym co jesteś winien). No tak!
W sumie nie zrobiłam tego zaraz po rozmowie z tobą, oj straszne! tylko jak sie dowiedzialam, że znou ci coś
grozi poleciałam ci powiedzieć, wybacz że wolałam do niego nie dzwonić 2 razy na dobę, żeby sie nie wkurzył,
oboje wiemy co to oznacza. Wyobraź sobie słońce, że ja też mam jakieś rzeczy na głowie i nie muszę w ciągu 5
minut od niego znow dzwonić!!
Ale to, że powiedziałeś mu czy bezpośrednio czy pośrendnio, że ja ci go dałam oznacza szczyt egoizmu.
Chciałeś, żeby mnie zabił? Żeby się wkurzył i robił mi krzywdę? nie no oczywiście nie pomyślałeś o tym bo
niby po co. Nie mogłeś mu kurwa powiedzieć, że jak byłam pod prysznicem sprawdzileś mi komórkę czy coś??!!
przecież on wiedział, że u ciebie pomieszkuję. No w każdym razie stracileś jedyną osbe, która jakoś cię
rozumiala, gratulacje!
Resztę (Goniec, Neo, Alex) osób naprawde proszę, żeby nie komentowała mojego postu, nie odnosi się on do was
i do was nic nie mam i nie chciałabym żeby ktoś (Goniec masz do tego tendencje) tłumaczyl mi co i jak źle
zrozumiałam, bo z wami nie chcę się kłócić, więc błagam o nie prowokowanie.
I kurwa nie dawajcie się temu facetowi fotografować nigdy. Bury mi powiedział, że przez niego lepiej
być nie fotografowanym, bo może stać się tej osobie krzywda.Naprawdę tej radzie jak i innym należy zaufać,
albo chociaż brać pod uwagę.
Hej, przepraszam, chciałam to jakoś umieścić w jednym. Tak iem, że nie ma dostępu, dlatego też napisałam wam, że on dostanie takiego smsa. Chciałam tylko wam napisać co się stało. Ze strony Burego (chociaż nie wiem czemu) nie grozi mi niebezpieczeństwo, że podałam kliszy jego numer.
OdpowiedzUsuńZ innych stron to nie wiem, ale naprawdę dzięki za zainteresowanie. Na razie zajmę sie tym co podsunał ten tajemniczy gość. Czyli Wilkołakami innymi sprawami, bo nie wiem czy po poście ping mam ochotę zagadkę lindleya wogóle ruszać
Eeeeeee...fajnie, że ze strony Burego nie grozi ci niebezpieczeństwo. Serio.
OdpowiedzUsuńKurcze, koszmarnie się ciebie czyta, chociaż może to po troszku mój stan.
Nie, nie mam cię za idiotkę. Wiem, że jesteś magistrem weterynarii. Wiem, że znasz się na zwierzętach.
Nie jestem psychologiem (i Goniec może mnie poprawić jeśli się mylę), ale oglądałam kiedyś taki film i jak dla mnie perfekcyjnie wpasowujesz się w Syndrom Sztokholmski. Bez obrazy, ale ja po prostu mam dużo bardziej negatywne podejście do tego "Burego" niż ty, może dlatego, że trochę mniej kocham zwierzaki.
Serio nie chciałam cię obrazić, po prostu uważam, że wilkołaki to dla całej reszty zdecydowanie złe środowisko do rozmów. Jeśli uważasz, że dla ciebie jest to bezpieczne (i tak, boję się o twoje bezpieczeństwo, zwłaszcza że Klisza też się pcha do spraw z wilkołakami i nie przeszkadza mu narażanie Twojego życia) to spoko - wiesz o tym więcej i pewnie lepiej się orientujesz.
Proszę cię tylko, żebyś poważnie przemyślała cokolwiek niż rozmowy przez telefon. Ja naprawdę nie lubię chodzić na pogrzeby.
Pozdro
Ping
Chcialbym wyjasnic tylko jedna rzecz - Klisza oddal dekoder bo inspektor Jawinski mu depcze po pietach. Klisza nie chcial miec w domu nic podejrzanego/obciazajacego. Nie chcial tez by w razie aresztowania dekoder wpadl w rece policji.
OdpowiedzUsuńBury zlozyl zawiadomienie o napasci na niego (tamten kopniak w glowe) i mozliwe, ze Klisza bedzie mial sprawe w sadzie. Na razie nie moze opuszczac kraju i jesli zrobi cos podejrzanego pewnie trafi do aresztu sledczego.
Spoko Ping, fajnie ze napisałaś :). Nie przejmuj się że w tym stanie “widzisz wróżki” i to nie te zielone (absynt, znaczy;)) - moja porąbana teoria w której jednak było trochu prawdy powstawała przy 39 stopniach :P A pic tez nie za bardzo mogę, przynajmniej nie opłaca mi się jeśli efektem jest ladowanie u gońca w łańcuszkach rodem z bdsm :P. Gdyby chociaż Goniec ładniejsza była, nóżki goliła, a i ja bym się o wiązanko nie prosił , to moja duma by mniej ucierpiała :P. W kinie koszmarów szlagier “Tonę, tonę” został zastąpiony nową holiwódzką produkcją “Men in Black 3” w której Will Smith przestrzeliwuje mi kolana. Gra lepiej niż w 2giej częsci :P.
OdpowiedzUsuńAle fakt, uspokoiło się, dośc cudownie wręcz. Nadal za jasną cholerę mi sie nie podoba ze kolo zamotał nam w łbach, i że nie jest jedyny który porafi grać w takie klocki. Parę rzeczy sie potwierdziło, pozamawiam chyba sladami Emilii w cholere pierdół z ezoteryzmu. Niedługo święta, wszyscy odpoczniemy wreszcie:).
Ale oka, do roboty – tak jak podsumowałaś, Mamy tone stuffu for ril. Wampiry, wilkolaki menazeria cała. Wolę to na razie zostawić i skupić się na innej broszcze. Generalnie chce ugryźć temat który padał podczas rozmowy z panem X (nazwijmy tak pedanta-co-wie-wszystko :P) dość często, i był zamiatany pod stół.
Mianowicie o nas.
Kolo wyczyscił jakoś, i chyba nie chcę w chwili obecnej jak, nasz największy problem, czyli specsłużby. Zapewnił ze nawet Urszula sie odfajkuje od nas, jak nie będziemy w szczegółach grzebać. Ale nie zakazał nam grzebania per se. Więcej, zachęcał do tego. Nie dając jednocześnie odpowiedzi na nurtującę nas pytania, choć ewidentnie na sporo z nich je znał. Ej, ja się nawet poczułem jak w dobrym liceum – “synku, nie powiem ci jak to działa, ale jak pomyślisz sam, to do tego dojdziesz”. Łapiecie? Kolo zachęcał nas byśmy sami wykminili o co biega. Nic na tacy. Nie zniechecał, nie odstraszał. IMHO pomagał usuwając największy nasz problem. Dlaczego?
Kim tak naprawdę jesteśmy? Jaki charakter mają nasze problemy? Czy jesteśmy jakimś eksperymentem? Świnkami doświadczalnymi, które lepiej by nie wiedziały przed zakończeniem co się dzieje? Ale robiły swoje, bo nie będzie wyniku? Poprzednia ekipa była bez nadzoru (swiadczyły by o tym slowa ze juz nie zyja, ale wiedza o tym jest “świeża”), ale my taką kuratelę już mamy?
Do tego dochodzi kwestia Zosi, siostry Alex. A dokładniej tego, że “dotarli do niej za późno” i “już sie nie da nic zrobić”. Dotarli za późno odnośnie czego? O ile mogę mieć podejrzenia, że nasze forum w pewnym momencie jak zaczelismy rozrabiać stało się dla kogoś akwarium, to chyba u Zosi tak nie było, nie? Alex, twoja siostra była wkręcona w coś na kształt naszej bandy? Dołazi to jeszcze inna brocha, że wszystko niedługo samo sie rozwiąże. Jako że cuda żadko się zdażają, mam dość uzasadnione podejrzenie, że pan X wie jak takie jazdy jak nasze się kończą. Co jest o tyle ciekawe, że spektrum naszych problemów jest ekstremalnie szerokie.
Dobra, zbieram to do kupy.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie, jesteśmy pod lupą w jakimś nadprzyrodzono-mambo-jumbo eksperymencie. Takich grup jak my jest jednak więcej, ale ze słów X wynika że też nie za wiele wiedzą (pewnie ta banda co róbowała porwać Ciapka do nich należy). By nie zaburzyć przebiegu wszystkiego, musimy rozkminiać nadnaturalne sami. Po kiego grzyba, nie wiem. Wynik jest niewiadomą, ale po przykładzie Zosi (przez analogie do sytuacji Alex) jego negatywny (?) rezultat nie musi być smiertelny.. Ale coś wybitnie zmieniający (skoro wedle słów X jest on nieodwracalny). Nadal niewiadomą pozostaje jego rezultat, mi jedzie buddyjska ezoteryką i mnichami w himalajach. Na pewno nie przeszkadzało by w nim rozwiązanie naszych problemów, inaczej ja czy Neo dostalibyśmy szlaban na wyganianie syfu który nas trapi. Plus nie wszystkich wierdness dotyka “osobiście” - ot, choćby Emilia która ma z tym styczność przez Ciapka.
Ergo, tu musi być coś jeszcze, co nas spaja. Albo sam cel-i-przebieg eksperymentu, albo coś w nas czego nie kminimy.
I o ile może szukanie innych looserow nie da nam pogladu na prawdy wszechswiata, to może byśmy się dowiedzieli o co comon z nami jako takimi.
Wolal bym to wiedzieć na wypadek gdyby moja optymistyczna wersja dobrego wujka X została w rzeczywistosci zastąpiona doktorem Moreau.
Uf.
JJ.
A i tak dla zluzowania, bo atmosferkę zrobiłem z deka zawiesistą : poniżej dowód na to jak sprawnie działa w Polszy Anonymous ;)
OdpowiedzUsuńJak działa w Polsce Anonymous
:PP
Ale do Wro to ja będę chyba na święta renówką zapylał, bo to co sie dzieje u was na głów.. centralnym, to masakra jak z dobrego dreszczowca :P
JJ.
Zapomniałeś dodać że Zombie istnieją... uważaj na siebie Goniec... za dużo nie przebywaj wśród trupów... Tak ale jeżeli nie spotkaliśmy się przez przypadek i wszystkim nam się coś dzieje, to mozemy pójśc dalej, tylko nie wiem czy to nie paranoja..
OdpowiedzUsuńCiapka znaklazłam w wieku 10 lat, gdy byłam na spacerze w lesie, usłyszczałam jakieś mruki, charchoty i inne dzinw dźwięki. Jak każda głupia małolata poszłam w ich stronę i znalazłam Ciapka przywiązanego drutem do drzewa. Jestem pewna, że to nie on wydawał te dziwne dźwięki, bo tylo cichutko kwilił a nie mruczał jak duży pies...
Powiedzcie mi czy ja mam paranoję, czy to jakieś większe zwierze mogło mnie na tak naprowadzić, żebym akurat to ja go znalazła? A teraz wilkołaki, gigantyczne szczury??!! Coś za dużo jakiś sie dziwnych spraw związanych ze zwierzętami dzieje (wilkołaki też zakładam że to w połowie wilki?!) Dlatego ja obecnie mam zamiar sprwdzić ten trop. Ta dziewczyna od Burego kilka rzeczy mi powiedziała. Że śłyszałą o takim stworzeniu jak Ciapek.
Może ktoś z was słyszał taką legende miejską, że w Zoo był jakiś dziwnie wielki pies i kiedy osiągnął 2 metry (!!!!!!) ktoś tego psa (?) ukradł i posłużył sie nim do zabójstwa? Goniec coś słyszałeś o tym? Może to mama Ciapak albo coś? poszukam w internecie może sa jakieś zdjęcia? Zaczynam też poszukiwania na temat tych szczurów
Ktoś mi pomoże? EM
@Goniec - mógł to powiedzieć jak normalny człowiek a nie robić fochy. Życzyłabym mu wyroku, żeby mógł się zresocjalizować, ale podejrzewam, że by nas wszystkich wsypał przy okazji.
OdpowiedzUsuń@JJ - nawet nie chce się pytać co wy robiliście z Gońcem po pijaku :-?
Jak dla mnie masz jakąś obsesję na punkcie swojej pamięci, brzmi jak jakaś fiksacja czy inna nerwica :-/
Czytając co napisałeś przyszły mi na myśli drugie, znacznie mniej optymistyczne rozwiązanie, od tego że chcą, żebyśmy nauczyli się być mnichami buddyjskimi.
A co jeśli potrzebują nas (i osób takich jak my) do szukania za nich? Łatwo mogę sobie wyobrazić, że nawet przy całych ich rządowo-okultystycznych możliwościach nie wiedzą wszystkiego i nie węszą wszędzie - z uwagi na to, że coś ich zabije/zniknie/cokolwiek. Więc może szukają frajerów i popychają ich delikatnie w odpowiednim kierunku. Jak frajerzy kogoś wkurwią, to przychodzą posprzątać, przepraszają i zbierają co tamci się dowiedzieli (albo ich kawałki). Jakby sami szukali i się potknęli, to mogli by jakiś skandal międzynarodowy/międzyokultystyczny pewnie zrobić.
A jak znajdziemy to co chcą, to trzy opcje - zainicjują nas do swojej organizacji, wyczyszczą nam pamięć i zostawią w spokoju albo zakopią gdzieś.
Wiem, że to brzmi jak paranoja i bardzo pesymistycznie, ale koszmary i gorączka strasznie mnie wykańczają i mam przez nie takie nieprzyjemne myśli.
W ogóle jak tu trafiliście tak na serio (znaczy na forum i czy ktoś wam w tym pomógł/podrzucił trop)?
Ja trafiłam przez jednego z ludzi ze 'starej ekipy' na innym forum, gdzie pisało się o zwiedzaniu Warszawy i niesamowitych legendach. Dał znać, że wie o tym sporo, ja zdradziłam, że może coś widziałam i podrzucił mi linka.
Pozdro
Ping
@Emilia
OdpowiedzUsuńNie wiem na ile dobrze pamiętasz wydarzenie, ale wiesz, ja jako dziesięciolatka miałabym spory problem z odwiązaniem solidnej drucianej pętli (takiej żeby duży pies się z niej nie zerwał) :-?
Znaczy że co, któryś z psich rodziców Ciapka miałby cię naprowadzić na niego? A może wilkołaki (skoro są nim i tobą jakoś zorientowane) - chyba są na tyle sprytne, żeby cię podprowadzić do psa. Nie wiem, może myślą, że jesteś właściwą osobą do jego wychowywania.
Albo smacznie smakujesz, jak już zacznie zagryzać ludzi. Eeee...może tego nie powinnam pisać. Ale wiesz, powinnaś na siebie bardzo uważać, czytałam że tresowane dzikie zwierzęta (lwy, tygrysy) potrafiły napaść swoich opiekunów, a Ciapek chyba są duże szanse na to, że domowym psem nie jest :-?
Przeszukałam net, nie ma nic o żadnych wielkich psach na terenie Warszawy (ani nawet zbytnio w Europie - przynajmniej nie tak wielkich jak Ciapek obecnie :-/ ).
2 metry? Tyle chyba koń ma, co nie? Mogłabyś na nim jeździć ;-D Przepraszam, złapałam głupawkę jak to przeczytałam :-)
Ale, ale.
Przeczytałam, że warszawskie ZOO przed wojną było jednym z najlepszych i szczególnie poświęcało się zagrożonym gatunkom (tutaj teoria spiskowa wrzuci Ciapka jak najbardziej).
"Ludzie i zwierzęta opowiadają o najczarniejszym okresie istnienia warszawskiego ZOO. We wrześniu 1939 roku ogród został zbombardowany, wiele zwierząt zginęło na miejscu. Te, które stanowiły zagrożenie dla ludzi jak niedźwiedzie czy lwy, trzeba było wystrzelać, reszta podopiecznych Żabińskich rozpierzchła się po nadwiślańskich zaroślach. Po wkroczeniu wojsk niemieckich Lutz Heck, dyrektor berlińskiego ZOO, zabrał najcenniejsze z ocalałych okazów, m.in. oswojone rysiczki, reszta zwierząt została zabita podczas polowania, które niemieccy wojskowi urządzili sobie podczas Sylwestra 1940 roku. W warszawskim ZOO utworzona została hodowla świń. "
I jest coś o tym, że zwierzęta uciekły, co kiedyś ktoś mówił. Ale takiej legendy miejskiej w ogóle nigdzie nie widziałam - brzmi zbyt niestworzenie, żeby być legendą miejską :-/
"Dziewczyna od Burego"???
To ta, którą mijałam u ciebie w korytarzu? Bo wydawała mi się jakaś dziwna, nie wiem, ciarki mnie przeszły jak przypadkiem się o siebie otarłyśmy kurtkami...
Pozdro
Ping
P.S. Jak będziesz potrzebować jakiejkolwiek pomocy to daj znać.
Nie no Ciapek był wtedy mały i to był dosyć cienki drut, który go mocno pokaleczył, w ogóle był taki jakiś poobijany, cały miesiąc chodziłam z nim do weterynarza jak nie dłużej. Ta babeczka mówiła, że poprzedni właściciele musieli się nad nim mocno znęcać, tak źle wyglądał... aż mnie ciarki przechodzą jak myślę o głupocie niektórych... wiec mówisz , że miałaś ciarki? W sumie jak zostawiałam ją z Ciapkiem to poprosiłam, żeby się nie przemieniała, bo go wystraszy (hihi) spojrzała na mnie jak na idiotkę. No ale tak: jeżeli ty mówisz, że poczułaś ciarki, Goniec twierdzi, że na mopie były ślady krwi, Ciapek nie był ranny.... a ona tak bez problemu wyszła... to może rzeczywiście Bury przysłał jakąś młodą Wilkołaczkę (Wilkołaczycę) juz sama nie wiem.
OdpowiedzUsuńNo a jeżeli chodzi o konia... Ping, niby żart ale jak go przed kliku miesiącami mierzyłam miał 102 m a teraz ma 109... jak będzie wielkości konia to wyprowadzam się na wieś... tak, żeby nie było dużo sąsiadów...
OdpowiedzUsuńDzięki za informację, ciekawe skąd ona w takim razie wytrzasnęła tą historię...
Jeżeli chodzi o twój komputer to bałam się go dotykać, leży na stole. Jak masz ochotę go sprawdzić to możesz jakoś do mnie wpaść.
jeszcze raz dzięki i sorki, może trochę mnie poniosło, nie powinnam tak po tobie jeździć
Hej!
OdpowiedzUsuńJa traflem przez paru ziomów z Hyperreala, poradzili że jesli szukam naprawde ostrych azd, to tu siedzi grono radosnych zjebów ktore gada jakby ciagle bylo na haju.. ;P
@Ping
No, ja wole jakos tak mnie pesymistycznie patrzec.. Ale ci logiki w tym wywodzie nie brakuje. utro czy cos sie rozwine bardziej.
I nie, wszystko ze mna ok, tyle ze jakos tak niezbyt podoba mi sie mysl ze kolesie na pstryk palcem wywoluja ci we lbie efekty jak po ostrych dragach.. Nie kul.
@Emilia
Nie mam jakos skrajnie czasu ostatnio by latac, ale jesli chesz pogrzebac wokol ciapka przez dawne zoo warszawskie, to masz tu dwa linki :
Dyrektor ogrodu 1929-51
i
Rys historyczny
A bym pogrzebał dwutorowo - jesli zostały jakies papiery, siedza pewnie teraz w archiwach. Pan Żabiński mógł przechować je w willi, wojnę przeżył, a hacjenda stała na terenie ogrodu. Działał w AK i był prawdziwym bohaterem tak BTW, wiec dokumentacje IMO miał jak zakitrać. A że pracował pózniej na ważnym stanowisku, to chyba nie chował jej przed władzą ludową.. Drugą opcją jest poczłapanie do spatkobierców i pogadanie też na temat papierów, wspominek, reszty.
Czego szukać? Informacji o samym ciapku-seniorze, albo ludzi którzy pracowali bardziej na linni - ich spadkobiercy mogą coś wiedzieć lub miec.
Jak sie obgarne, sprobuje tobie pomóc bezpośrednio :)
JJ.
O i eszcze jeden pomysl z kosmosu - wez zbadaj DNA ciapka. Albo przez weterynaryjne mambo jambo, albo popros starego Gonca. W sensie - ile psa jest w twoim psie :P
OdpowiedzUsuńJJ
@Emilia - jak wyzdrowieje jakoś żeby się do ciebie wybrać, to wpadnę. Ale podejrzewam, że bardziej żeby go wziąć na śmieci niż cokolwiek innego, bo wyglądało to strasznie nieprzyjemnie dla sprzętu.
OdpowiedzUsuń@JJ - wiesz, przeszukałam forum żeby sprawdzić kto ci polecał i mam złą wiadomość - 2 z 3 osób, które ci to poleciły dostały info o forum w sumie od konkretnego usera - który wygląda mi na skomplikowanego bota. Trzeci zaś wygląda na kolejną odsłonę tego samego bota. Tak, jakby ktoś cię tu celowo skierował :-/
Pozdro
Ping