Mam poważny problem. Nie jest to może nic niesamowitego, ale dla mnie to bardzo ważne, więc będę wam wdzięczna za wszelką podpowiedź.
Najprawdopodobniej zostanę relegowana z uczelni. Proszę nie pytajcie dlaczego, nie specjalnie chcę o tym mówić.
Odwiedził mnie diabeł, i dostałam od niego "gratisową" radę, jak wyjść obronną ręką podczas piątkowej rozmowy z dziekanem.
Tylko wiecie, po pierwsze jest to rada od diabła, więc jako katoliczka, nie powinnam chyba z niej korzystać.
Po drugie jest to próba szantażu, a dla mnie, jest to moralnie niedopuszczalne, choć bardzo kuszące.
Po trzecie uciekłam z Gdańska, żeby studiować, mając w kieszeni 27 zł i 36 groszy, a teraz mogę to wszystko zaprzepaścić.
Będę wam wdzięczna za pomoc.
P.S. Neo bardzo zależy mi na twojej podpowiedzi, może nie jesteś jeszcze księdzem, ale jeżeli chodzi o wszelkie aspekty duchowe, jesteś z nas wszystkich najlepiej poinformowany.
Alex,
OdpowiedzUsuńJako katolicy nie możemy iść z diabłem na kompromisy. Jeżeli zaczniesz grać w jego grę, wymagać będzie wszystkich twoich sił, by po prostu nie przegrać.
Nie wiem o co chodzi i ciężko mi cokolwiek więcej doradzić. Jeżeli będziesz w stanie powiedzieć mi coś więcej, jestem pewien, że znajdziemy inne rozwiązanie z tej sytuacji.
Pamiętaj, że często najpotężniejszą bronią diabła, może być przekonanie cię, że nie masz innych wyjść niż złych.
Powiedzmy, że w prasie pojawiły się pewne kompromitujące zdjęcia. I żeby kogoś kryć, skłamałam, że to ja na nich jestem.
OdpowiedzUsuńTeraz nie wiadomo od kogo, dziekan się o nich dowiedział. Bo ukazało się to raczej na pomorzu w prasie. I mam z nim rozmowę w piątek, grozi mi wyrzucenie z uczelni.
hej...
OdpowiedzUsuńWiesz Aleks, powiem tak - jak nie wiesz co podpisujesz, nie podpisuj, jak nie wiesz w co z toba graja, nie graj, bo potem moze sie okazac , ze wynik calosci moze byc nie taki jak ci sie wydawalo. A w tym wypadku.. To wierd shit, i tak naprawde nie wiemy na jakich zasadach to dziala. Dzizas, zle odpisana umowa prawna w naszym logicznym i zrozumialym swiecie moze cie upieprzyc na amen, a tu nawet nie wiadomo co to wszystko robi.. Dlatego zreszta musimy to rozkminiac.
A co do reszty - przyjechalas tu majac 27zl, ale masz juz mieszkanie (co w tym meiscie jest cholernie trudne, nawet nie wyobrazalem sobie wczesniej ile mozna bulic za wynajem w stolycy:/) znajomych, prace i wsparcie - sama nie zostaniesz, nie damy ci polec dziewczyno :) Jak nie te studia to inne, da sie ogarnac - nie wiem na czym polega problem, ale wydajesz sie zdeterminowana kobita - hej, serio, nie wiem czy mialbym na tyle jaj by tak jak ty zasunac w nieznane by robic to co chcesz. Wiec nos do gory, badz soba, i do przodu :).
Niczego nie podpisałam. To niby taka darmowa rada, wiecie. Powiem jedno zdanie i problem się rozwiąże.
OdpowiedzUsuńRozmawiałam z Ping, i jeżeli dostanę wilczy list, to nigdzie mnie nie przyjmą.
Naruszyłam obowiązki studenta, dokładnie punkt 2 ze ślubowania:
"“Ślubuję uroczyście:
wytrwale zdobywać wiedzę i umiejętności artystyczne,
dbać o godność studenta i dobre imię Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie,
darzyć szacunkiem pracowników Akademii i przestrzegać zasad współżycia koleżeńskiego,
dbać o mienie Akademii i przestrzegać obowiązujących w niej przepisów”
"
Ale z kolei w regulaminie jest napisane, Innych studentów", a ja nie naruszyłam godności innych studentów, tylko swoją:
"§ 15
Do podstawowych obowiązków studenta należy postępowanie zgodne z treścią ślubowania, a w szczególności:
1. zdobywanie wiedzy i umiejętności,
2. poszanowanie praw i godności osobistej nauczycieli akademickich i innych pracowników,
3. poszanowanie praw i godności osobistej innych studentów,
4. dbałość o dobre imię Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie,
5. poszanowanie mienia Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie."
Jeżeli nie dogadam się z dziekanem, to pewnie czeka mnie sąd koleżeński:
"§ 19
1. Za postępowanie uchybiające godności studenta oraz naruszenie przepisów obowiązujących w Uczelni student ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną przed Komisją dyscyplinarną i/lub Sądem Koleżeńskim na zasadach określonych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym.
2. Karami dyscyplinarnymi są:
- upomnienie
- nagana
- nagana z ostrzeżeniem
- zawieszenie w prawach studenta na okres do jednego roku
- wydalenie z uczelni."
A wtedy wszyscy dowiedzą się o tych zdjęciach :(.
Dobra, kminie po paragrafach.. Slyszalem o tych zdjeciach, ale czemu maja cie z ich powodu relegowac? Ktos je z uczelni widzial czy co?
OdpowiedzUsuńCo do podisywania i nie podpisywania, innych tego typu krazkow.. IMHO To jak stosowanie sie do "dobrej rady" od kola z wielkim karkiem, drechem i lancuchem 24 karaty na szyi. Jedno slowko, i wszystko spoko... W teorii. W sensie - o ile mozesz podejrzewac ze rozwiaze to ten problem, nie wiesz czy nie spowoduje innych problemow, tobie albo komus. Albo czy nie przyjdzie tobie za to zabulic pozniej.
Tia, wiem, swiat dziala na takich nieformalnych raczka raczke, ale w wypadku zrodla nadnaturalnego.. Bo raczej to takie.. To bym byl mega ostrozny.
Ej, sam mialem propozycje zalatwienia mojego problemu na cacy, a wierz ze nie jest to dla mnie kaszka z mleczkiem.. Patent w tym ze innych nie wystawie, nie skrzywdze by mi sie polepszylo - takie sumienie. Choc dzieki tej rozmowie wiem gdzie grzebac.. Mniejsza o wiekszosc.
W sumie - panna, rob to co jest zgodne z twoim sumieniem. Tyla.
Dobra, teraz paragrafy.
OdpowiedzUsuńDranstwo jest metne jak staw jesienia, jak to w uczelniach, ktore chyba brakiem przejrzystosci chca ratowac swa "niezaleznosc" prawna.. :/ Ostatni raz tak mnie zmulilo kiedy przewalalem sie przez wyimki z casusow do prawa rodzinnego z 4tego roku;/
Aaaaanyway : z punktu prawnego najlepsza opcja jest pokajanie sie przed dziekamen i probowanie niedopuszczenia tego przed komisje dyscyplinarna. Dziekan moze walnac nagana, moze sie sprawa rozniesc, ale problemy zaczynaja sie dopiero przy radzie. Sad kolezenski moze wiecej od rektora, nagane, upomnienie i costam jeszcze, ale to pikus. Najwyzej wyjda foty na szerokie fale.
Powtorze : gadaj z dziakanem, nie dopusc do komisji.
To komis moze relegowac, na mojego czuja zrobia z tego posiedzenie niejawne (bo to "gorszaca" sprawa)i ciezko sie bedzie bronic. BTW masz prawo w razie czego wyznaczenia dowolnej osoby na pelnomocnika..
W najgorszym scenariuszu, relegacji, nadal masz odwolanie do rektora albo w koncowej fazie do SA (sadu administracyjnego). Wiec da sie walczyc.
JJ.
Może nie jestem ekspertem, ale wiem jedno.
OdpowiedzUsuńLogicznie analizując sytuację, można powiedzieć, że do byle kogo po duszę diabeł nie przyjdzie... i z pewnością nie do złej osoby. Po co tyle zachodu o duszę, która już jest prawie jego?
Osoba, która jest dobra i cnotliwa stanowi łup o wiele bardziej atrakcyjny.
Wniosek? Jesteś na celowniku diabła właśnie dlatego, że rogaty skurwysyn nic na Ciebie nie ma. Musisz się pilnować się jak tylko się da, dopóki nie zrobisz nic złego, nie jest w stanie Cię ruszyć. Musisz znosić dzielnie jego mroczne podszepty, szantaże i szykany. Kiedyś mu się znudzi... diabeł nie jest znany ze swojej cierpliwości.
(wnioski w oparciu o literaturę polską i światową, zawsze coś)
A co do bardziej przyziemnych problemów - jeśli potrzebujesz wsparcia finansowego daj znać. Do dwóch tysięcy dostaniesz od ręki.
Dzięki wielkie za rady chłopaki :).
OdpowiedzUsuń@Goniec. Jakoś jeszcze wiążę koniec z końcem. Przetłumaczę kolejny tekst, to będę miała kasę na cieplejsze buty i jakąś kurtkę. Nie jest źle :].
@Goniec. Rozmawiałam z Ping, przepraszam Cię, ale mówiłam, że mogę się dziwnie zachowywać przez te sny :(.
Ad 1. Aaa, tłumaczenia. Zapomniałem o tym... jakby co to mogę podrzucić jakieś zlecenie. Z czego tłumaczysz?
OdpowiedzUsuńAd 2. To chyba nie jest rozmowa na forum. W skrócie: to chyba ja powinienem przeprosić bo rozumiem, że poczułaś się niekomfortowo... i wiesz, ja jestem psychologiem, staram się zachować jak profesjonalista w takich momentach. Więc z mojej strony jest wszystko OK. Bardziej się martwię jak z Twojej strony to wygląda.
Dokończmy może tą rozmowę prywatnie...
@Alex,
OdpowiedzUsuńJezeli bedziesz miala czas i ochote, chcialbym z toba porozmawiac o tym, co sie dzieje. Chcialbym pomoc, ale chyba nie do konca rozumiem co sie dzieje i czuje sie zaniepokojony. Daj prosze znac.
Dobrze. Kiedy masz czas? Może być czwartek?
OdpowiedzUsuńMoże znasz kogoś od egzorcyzmów albo coś podobnego?
Tak, pasuje. W czwartek powinienem byc juz w stanie wychodzic z domu.
OdpowiedzUsuńO egzorcyzmach poki co nie mowmy, nie jest to przeciez opetanie, prawda?
Niby nie. Chociaż wiesz, pogadamy, to może mi coś doradzisz.Bo nie wiem, czy to kwestia ducha, czy psychiki.
OdpowiedzUsuń@ Goniec. Dzięki tłumaczę z Rosyjskiego obecnie, ale umowa zabrania mi tłumaczenia dla innych zleceniodawców.
@ Alex
OdpowiedzUsuńWysłałem Ci maila w wiesz-jakiej-sprawie.
Jeśli chodzi o lunatykowanie, to w nim nie ma nic nadnaturalnego. Chyba. Przynajmniej nic jeszcze nie zauważyłem. Za to psychologiczne podłoże jest, jak najbardziej.
Kwestia z diabłem jest o wiele bardziej... nienaturalna i tu chyba bez przewodnictwa osoby duchowej się nie obędzie. Niestety psychologia wobec problemów tej natury jest bezsilna.